Jakbyś wyrok wydał
Marian Jedlecki

zawsze chwała bezpodstawnie
mimo że leży w czarciej dziurze
ale ja służyć jej nie umiem
sycisz kłamstwem moje oczy
a mam ich dwoje ale to zbyt mało
by zmieścić w nich doskonałość Raju
wtedy zginąłbym dla siebie
choćby Niebo sławiło moje imię
musiało coś nas rozłączyć
bo przyszedł Mus unicestwiania wzajem
i pozostaje śmierć między swoimi bezgłośna
i ta ciemna pożywka – Rozpacz
co przepala twoje wyrozumienia
wyjdę od siebie jak co dzień
kupię chleb pasikonika czerstwy
i wodę w inności spieczonej ziemi
o posmaku imbiru niewytłumaczalnie
zanim Niebo pokaże pięść
kobiecie i dziecku z Ukrainy których o nic nie pytano
mój wiersz niczym się nie różni
od tej straszliwej na wschodzie wojny
i nic w nim nie staje się jaśniejsze
bo nie pretenduje do miana Wiersza Życia
choć nie jest zbyt odległy od obrazów
które zapadły ci w pamięć