Monolog
Marian Jedlecki

Przyzwyczaiłem się do sytuacji
w której ziemia rozchwiana obejmie mnie
za każdym razem kiedy wychodzę na spacer
ze zdziczałym kotem w szerokokątnym poświście wiatru
kiedy biegnę w wyimaginowaną przestrzeń
tak to już jest
a dzisiaj liczyłem gwiazdy
i za każdym razem była ich ta sama ilość
ale czasem kiedy ich nie widzę
żebym mógł policzyć
liczę dziury w niebie które po sobie zostawiają
więc kolejnej nocy podejdę na palcach
przed pokój byłego syna i usłyszę jak mówi
do kogoś a ten nie odpowiada
otworzę drzwi – nikogo tam nie będzie
cień tylko klęczał będzie
spoglądając na swoje rozkrzyżowane ramiona
więc wezmę stamtąd szczoteczkę do zębów
kilka jego zdjęć ćwiercią światła skrzydlne
i radio