Samotność
Antonina Marcinkiewicz

poraniona chłodem
kucnęła na kamieniu
przy samotnym krzaku róż
znaczona bezładną ciszą
nieruchoma w zamyśleniu
wypełniona zapomnianą burzą żył
niedostępna dla radosnych
dźwięków życia
nieufna
jej młodość to wczorajsze światło
to bajka
o studni jabłoni i drewnianym płocie
to wczorajsze światło