Zaduma
Antonina Marcinkiewicz

czasem rozsiadam się
w fotelu bujanym
kołyszę swoją dorosłość
i myślę
że nie trzeba mi ludzi
by dusza kwitła
i dojrzewała w swym własnym świecie
że ta samotność z wyboru wystarczy
nie znudzi
nie rozpłacze serca i łez
….. a jednak
gdy zapuka do drzwi sąsiadka
albo listonosz
odczuwam ciepło w sercu
znajduję szczęście w tym
że skrawek uśmiechu im daruję
i oni uśmiechną się do mnie
podrywam się by ujarzmić pustkę
panoszącą się we mnie
i przerwać trwanie w zadumie