Archiwum kategorii: Iwona Sobczyk

Poza zasięgiem

Poza zasięgiem
Iwona Sobczyk

Popijam herbatę
o zapachu rumianku,
z rozterką w sercu
rozganiam mleczne mgły.

W roztargnionych myślach
jestem obok ciebie,
a jednak daleko,
w innym świecie.

Widzę, jak poruszasz ustami,
moje blade odpowiedzi
wciąż ci wystarczają.

Róże od ciebie są cudne,
herbaciane, w barwach jesieni,
ich subtelna woń
osładza zmysły.

Gdybyś tylko chciał mnie zrozumieć,
inną niż wtedy,
gdy się poznawaliśmy,
widziałbyś tę sprzed lat.

Nie zerkałbyś w telefon,
nie popijał whisky,
i kochał każdą zmarszczkę.

Jestem tu,
gdy mnie zawołasz.
Nie szukaj wymówek –
pośpiech wszystko psuje.

Lubię, gdy na mnie patrzysz,
wtedy czuję się młoda,
lecz częściej unikasz wzroku,
niepokój ściska mi serce.

Zacznijmy od nowa,
obiecuje ci, że to, co najlepsze,
jeszcze przed nami.

Szara piosenka

Niebo szare, myśli szare,
chmury szare wokół mnie.
Drzewa szare, słowa szare,
szare oczy tropią mnie.

Włożę żółte okulary,
bo mnie gryzie kolor szary.
Może znajdę kiść zieleni
i mój świat się w mig odmieni.

Pola szare, szare twarze,
wróble szare, szare dni.
Miasta, wioski całe szare,
a nad nami szare mgły.

Okna szare, szare dziwy,
szare drogi, pył i łzy.
Życie nasze takie szare,
szara ja i szary ty.

Szare myszki, koty szare,
szare dymy, smutki też.
Szare w szopach śpią pająki,
szare muchy, szary jeż.

Srebrny deszczyk, barwna tęcza,
żółte słońce, jasny dzień.
Pięknie niebo się rumieni,
ot, się ostał szary cień.

Mam na sobie żółte okulary,
widzę teraz świat wspaniały.

Nieodwzajemniona miłość

Nieodwzajemniona miłość
Iwona Sobczyk

złamane serce
ugrzęzło w rozterce
łzy w oczach… żal
gorzkie jak piołun
słowa wysłane
sms co ranią

to nic nie szkodzi
choć trochę boli
wiem że nie warto
brnąć w coś co za lat parę
rozsypie się w mak

przystojny był
i nic więcej
panny w kolejce
czekały na niego…

„Nie oddawaj serca komuś, kto go nie docenia.”- z netu

laj, laj, życie może być słodsze

Upajam się porankiem o wschodzie słońca,
zachwycam się tym widokiem i mogę tak bez końca. Nasycam się powietrzem, wonią lipowych drzew, i koi moją duszę słowiczy ranny śpiew.

Laj, laj, laj, laj, laj, laj, laj, laj, laj,
życie może być słodsze.
Laj, laj, laj, laj, laj, laj, laj, laj, laj,
życie może być lżejsze.
Laj, laj, laj, laj, laj, laj, laj, laj, laj,
może być i piękniejsze…

Uśmiechem witam dzień, co promień słońca dał, uchwycić chwilę chcę, zanim ucichnie wiatr, co czesze łany zbóż i łaja koci grzbiet,
tęsknoty garstkę skradł, rozniecił wokół wnet.

Rozniosę moje radostki w przestworza gdzieś hen i wrócę przed zachodem, w purpurach skąpię się. By sny mieć kolorowe, utkane z nocnych zórz, niech cudne życie mija pośród trudów i burz.

Gdy tracimy rozum

Gdy tracimy rozum
Iwona Sobczyk

Człowiek czynu
idzie zawsze przodem,
nosi skalne sandały,
uparcie dąży do celu.

A gdy już na popiołach
zbudujemy nowe przyzwyczajenia,
nauczyciele życia
przenikną codzienność,

wtedy wygasa czujność,
strach niczym przesąd
uśmierca rozwagę.

Zapatrzeni w siebie
nie widzimy błękitu ani słońca,
czcimy wszystko bardziej namiętnie,
a czas płynie coraz szybciej.

Gdy jesteś ze mną

Gdy jesteś ze mną
Iwona Sobczyk

gdy jesteś ze Mną
twoi wrogowie padają na twarz
gdy jesteś ze Mną
już inny wydaje się świat

uwierz tylko bądź mocny
Ja jestem twoim Bogiem
uwierz tylko i nie bój się
Ja będę walczył z twoim wrogiem

nie odchodź daleko nie
twoi wrogowie pobiją cię
gdy będziesz blisko Mnie
z Mej ręki nikt nie wyrwie cię

nigdy nie jesteś sam
kocham ciebie i ciebie znam
chcę być z tobą w każdy dzień
Ja cię osłonię gdy będzie ci źle

Po dobrej stronie czasu

Po dobrej stronie czasu
Iwona Sobczyk

Czasami życie rozdaje słabe karty
i potrafi połamać skrzydła.

Żelazny los nagina nasze karki,
gdy uparcie trwamy przy swoim.

Są wtedy dni palącej pustyni,
skąd nie ma ucieczki,
jest tylko ciche trwanie
z modlitwą na ustach.

Czas odsiewa to, co pozorne.
Przecieram dziś przymglone okulary,
trochę od łez mokre,
i widzę całkiem nowy świat,
obiecującą perspektywę
na spokojną starość,
gdzie nie zabraknie
uśmiechu gromadki wnuków
i kubka podanej wody
z życzliwej dłoni.

Patrzę teraz szczęśliwa za siebie,
dziękując Bogu
za to, że czasem wysmagał mnie
po grzbiecie, utarł nosa
i pokierował w dobrą stronę.

Wiem, że nic nie jest trwałe
na tym świecie, prócz
odrobiny czułości
i przyjaznego serca.

W drodze

W drodze
Iwona Sobczyk

z jednorodnej gliny
formuje nas życie
wprawieni w ruch
pozbywamy się balastu

niektórym puszczają nerwy
jedni się śmieją
drudzy się skarżą

a Ty z sercem uwieńczonym
na krzyżu otwarłeś ramiona

bo miłość jak złoto
próbuje się w ogniu
i to co bólem przeszyte
czymś nowym się staje

Ważki

Ważki
Iwona Sobczyk

Nad modrą wodą
wśród szerokolistnych pałek
tańczą ważki w porannym słońcu.

Pełne życia i gracji.
Lekkie niczym podmuch wiatru.
Ich skrzydła lśnią paletą barw
w kroplach rosy.

Są westchnieniem lata
i dziecięcych wspomnień.

Jedna, błękitna jak niebo
usiadła na mojej dłoni.

Ta chwila przyjaźni
cenniejsza niż klejnot.

Zdumiewa ich odwaga.
Nie lękają się burz.
Są jak bratnie dusze,
przylatujące wtedy,
gdy najbardziej potrzebujemy
odrobiny nadziei.

W objęciach chwili

W objęciach chwili
Iwona Sobczyk

Droga do serca
bywa odległa,
gdy zbyt mocno
mój wzrok utkwi
poza strefą czasu,
gdzie budzą się mrzonki
o sytym szczęściu.

Trudno zatrzymać się
w gonitwie myśli,
by żyć tym dzisiaj,
jak na czystej kartce
zapisywać siebie
w rytmie deszczowej melodii
bijących kropel o szybę.

Zapatrzeć się, jak biegną
jedna po drugiej,
lśniące jak łzy
na moim policzku.

I nie wiem, czy roztrząsać przeszłość,
wmawiając sobie,
że dawniej piękniejsze były dni,
czy w przyszłości
układać pasjanse
z nut, które
płyną w mojej głowie.

Zapominam, że teraz,
jak otwarta księga,
czeka, by ją czytać.
W ten szary poranek
zakładam kalosze
i narzucam przeciwdeszczowy płaszcz.

Uśmiecham się do chmur,
które z wiatrem
grają w berka.
Aż chce się żyć i tańczyć.

Może nie trzeba
stale przeskakiwać siebie,
tylko objąć te chwile darowane
jak drogocenne perły
i w nich zanurzyć ciało i duszę.

Ostatni ruch

Ostatni ruch
Iwona Sobczyk

możesz zachować się jak chcesz,
to już bez znaczenia.

wiem o tobie
że masz szyję żyrafy,
uszy rudego lisa
i dumę pawia.

dawniej czekałam
na ciebie z otwartym sercem,
a ty kruszyłaś dłutem moje zaufanie,
ale dziś już wiem
że naiwnie wierzyłam w cuda.

nie kłaniam się tobie w pas,
gdy widzę jak z góry
patrzysz na mnie
i nie będą już tarczą dla twoich strzałów.

wolę milczeć
na cierpkie słowa,
które wypowiadasz do mnie,
gdy idę swoją drogą.

znam cię na wylot…
zanim ty wyłamiesz drzwi,
ja wyjdę przez okno.

warto przebaczać, ale też warto być asertywnym, bo prawdziwa wolność rodzi się z połączenia przebaczenia z asertywnością i mówienia prawdy…

Zatraceni w sieci

Zatraceni w sieci
Iwona Sobczyk

Za daleko od siebie,
choć pod wspólnym dachem,
rzeczywistość
wcale nie jest kolorowa.

Daliśmy się nabrać
światowym mirażom,
krążymy bez celu
i ciągle od nowa.

Jakże się nie potknąć,
kiedy przeszkód tyle?
I jak tu podołać
w tej nowej erze?

My w cyberprzestrzeni,
na dobre wtopieni,
a niebo się dziwi,
ja też w to nie wierzę.

Daliśmy się ugodzić
w piętę Achillesa,
zabrano nam więcej,
niż nam się wydaje.

Mieliśmy wszak siebie,
słońce i niebo,
ptasi śpiew słowika,
ruczaje i gaje.

A dzisiaj jesteśmy
jakby zaplątani
w sieć elektroniki,
bez marzeń i planów.

I popatrz, człowieku,
jak się zaprzedałeś,
zmieniony bez twarzy,
jak tysiąc gałganów.

Mija czas

Mija czas
Iwona Sobczyk

my żywi pracujemy na radość,
siłą natężenia umysłu,
zmysłami ciała,
w pośpiechu za pół szczęściem
mijamy wyciągniętą dłoń.
czas łaskawy się kurczy.

ci, co odeszli przed nami,
umywali innym stopy.

my żywi pracujemy na radość,
siłą każdego oddechu,
nienakarmionym pragnieniem,
mijamy zziębniętą twarz.
czas łaskawy się kurczy.
ci, co odeszli przed nami,
cierpieli z godnością.

my żywi pracujemy na radość,
twardo stąpając po ziemi.

Między nami

Między nami
Iwona Sobczyk

Na wykwintnych stołach
waży się ludzki los,
gdzie nie widać granicy
ponad pępkiem.

Na opuszczonej ziemi
bezradność obnaża prawdę,
gdzie przepych
ograbia ludzką godność.

za jedną garść ryżu
uśmiech rozrzedza krew,
tak między nami
zionie przepaść.

Otwarte, przebite serce,
ugodzone niewiernością,
w kokonie cierpliwości
stwarza nowy świat.

Odkrywając piękno

Odkrywając piękno
Iwona Sobczyk

nauczyłam się nikogo nie skreślać
i odnajdywać głębię uczuć
które są jak ochronna peleryna

każdy z nas jest zagadką
można szlifować piękno
dłutem prawdy

kluczem do szczęścia
jest obok drugi człowiek
który wesprze gdy nadejdzie pora

mieszka w nas dobro
musimy o tym
stale przypominać

między dobrem a złem
jest cienka granica…

Piękno codzienności

Piękno codzienności
Iwona Sobczyk

Język bywa jak cierń,
zostawia kolec w sercu.

Nie ma łatwych dróg,
lecz każdy krok naprzód
ma znaczenie,
dlatego robię dobrą minę
do złej gry,

aby rozwiać chmury
i przez mgłę uczuć
złapać oddech.

Choć czasem biję się w piersi,
nie zapominam
pięknych dni,
które jak ciepły koc
były dla mnie lekarstwem.

Może trzeba mi zamknąć usta,
popatrzeć w pejzaże,
na loty ptaków,
na pająki, co cierpliwie tkają sieć,
i na krople rosy,
które jak mydlana bańka
w słońcu lśnią.

Po to, by pokochać
bardziej każdy dzień
z jego bagażem,
porzucając balast
wątpliwości i szemrań,
i wraz z każdym wschodem
wypłynąć na głębię.

Ku horyzontom

Ku horyzontom
Iwona Sobczyk

czas podarowany,
by mądrzej żyć.

nie zgubić siebie
w wyrachowanym świecie,
który nagradza pozory.

zacząć nowy rozdział
bez strachu,
który dotąd jeszcze
trzymał mnie w garści.

szukam wciąż swojej drogi,
po omacku stawiam kolejne kroki.

przechodzę przez bramę niepewności
i odnajduję światło.

mam zapał żyć w pełni,
bez lęku o jutro,
w zgodzie ze sobą.

jestem dziś surferem
na falach przygód,
które niosą mnie dalej.

rozumiem się z wiatrem,
co niesie mnie
w cztery strony świata.

Pod jednym dachem

Pod jednym dachem
Iwona Sobczyk

ty i ja —
to dwie różne planety.
Siłą grawitacji
przyciągamy się czasem do siebie.

Bywają dni
zmiennej aury.
Wtedy rośnie w nas ciśnienie.

Analizujesz moje słowa,
ja ważę twoje
i wypijam gorzką jak piołun ripostę.

Nie gryziesz się w język,
jak skorpion kąsasz.
Cóż, nikt przecież nie jest bez wad.

Fantazjowałam tylko
o wspólnych wakacjach pod palmami,
i tańcach przy zachodzie słońca.

Dziś wiem,
że śniłam na jawie,
bo do miłości się dorasta
przez smutek, łzy i ból.

Czas nas uświęca oboje,
poddaje próbom.
Nie szukam już idealnego ciebie.
Wystarczy, że obok jesteś.

Resztki czerwieni

Resztki czerwieni
Iwona Sobczyk

ty leżysz obok
z mydlanym wzrokiem,
wbitym w sufit.

milczysz,
gdy czekam na jedno słowo,
odwracasz się plecami

karuzela już się nie kręci.
w wazonie
pączki róż powiędły.
wyblakła czerwień moich ust.

powieka drga
w powietrzu chłód.

do rana nic się nie zmienia.
zatrzasnąłeś za sobą drzwi.
a ja… smażę naleśniki
z truskawkami, jak lubisz.