Archiwum kategorii: Michał Maciej Kostecki

Modlitwa utylitarysty

Modlitwa utylitarysty
Maciej Kostecki

Modlitwa utylitarysty

nie odchodź….
nie zostaw mnie samego

pytanie czy jest
czy Go nie ma
to nonsensu dylemat

wszystko co ważne
jest dziełem wyobraźni
przyjaźń piękno dobro miłość
niemożliwe by On nie był
bowiem jest niezbędny
ludzkiej duszy przynależny

Boga potrzeba
jak wody tlenu i chleba
by światłem był o zmroku
przewodnikiem w trudzie
lustrem poprawy
domem gdzie pokój

raźniej z Nim i lepiej
jak w domu matczynym z misiem
gdy brak Go – to smutek i niepokój

dlatego proszę Chrystusa
nie zostaw mnie samego

Portugalia

Portugalia
Michał Maciej Kostecki

w majestacie oceanu
wiatr wertuje
karty losu
i misternie gra powietrzem
by przemienić upał nieba
świetlnym pasem
w kryształ nocy

bez swołoczy prawi prości
ludzie skromni
i szczęśliwi
wśród azulejos i marmuru
w głośnej ciszy antyczności
gwarzą
rzewni i życzliwi

myśli sztormem oszalałe
zwinnym rojem
gonią w pięty
by zbiec przed wyrokiem morza
i słać modląc się do krzyża
prośby swe
życzliwym świętym

kto za chlebem na obczyźnie
dziękczyni za
dane łaski
powróci by oddać prochy
ziemi rodzinnego domu
o obliczu raju
kochającej zmarłej matki

Żagle

Żagle
Michel Maciej Kostecki

(pamięci Friedera Rösslera)

W letni poranek, po cierpieniach nocy
odpłynął żaglem
ku morzom wolności.
Zostali bliscy,
wspomnienia, łzy
i nieruchome ciało
– jak przekłuty motyl.

Uczciwy i dobry mistrz lex mercatorum.
Czas minął,
wygasła męka i trwoga.
Dalekie światło
szum fal do niego woła,
tego co wierzył w morze,
bardziej niż w Boga.

Genewa, wrzesień 2024

Wyznanie wiary

Wyznanie wiary
Michał Maciej Kostecki

twarzy twych wiele,
tysiące
w jedną jedyną z nich wierzę
omijam meandry świątyń
modlę się
prosto szczerze

stałeś się życiem
moim
(a nie posągiem na niebie)
alchemikiem miłości
duchem w winie
i chlebie

czasem
gdy wiara gaśnie
tchniesz oddechem ślepego
i powracasz w mych myślach
morzem
w arce Noego

umarli bogowie
przeszłości
tylko najmłodsi są żywi
człek z aureolą na głowie
rozmyśla
i znów się pomyli

mój los
do potęgi śmierci
wciśnięty w porządek wszechświata
martwy zasypia w przestrzeni
z nieskończonością
się splata.

czekając na sąd
ostatni
dusza napełnia się strachem
starcem ślęczę przy wrotach
mistyczny
jak suche kwiaty

a dusza ma
wciąż się waha
z krzyżem przyrosłym do głowy
żal mi że nie tkam nieba
z blasku twych oczu
brązowych

modlitwa ma
nader skromna
jasność i znów to zwątpienie
w kolumny tak wielu świętych
co w nieba
umarłym cieniem

Warszawa, 11.11.24

Przemijanie

Przemijanie
Michał Maciej Kostecki

(Pamięci Wiktora Stanisławskiego)

zgarbieni dźwiganiem wspomnień
oddaleni od zdarzeń
przejdziemy
jeden za drugim
w ciemność w czwartym wymiarze

Wielki Aktuariusz liczy
dni miesiące lata
sekunda
wypchnie nas z czasu
w nieskończoność wszechświata

na nic tłumić epilog prosty
przemijania twarzy
warto kochać
serdecznością gościć
sens w czynie co dobrem waży

Lizbona, wrzesień 2024