Archiwum kategorii: Zygmunt Jan Prusiński

Aforyzmy Zygmunta Jana Prusińskiego

Aforyzmy Zygmunta Jana Prusińskiego
Zygmunt Jan Prusiński

Erotyk płynie w chmurach – dotyka twoich blond włosów – cieniuje w zapisie wstydliwy dźwięk kochania.

Tam w głębi naturalnego rysunku, zostaniesz nagrodę w postaci wiersza.

Do zachodu słońca daleko – pójdźmy dalej, gdzie wydmy mają swój język baśniowy.

Gdybym wiedział że idziesz do mnie, powstawiałbym sto drogowskazów.

Ale ja nie muszę kochać łabędzi – wolę kochać Margot ciebie!

Przytulę cię i z falą odpłyniemy – a w nocy wymyślimy miłość z różami.

Wczoraj uratowałem młodego wróbla, mam zapisany plus u świętych w księdze.

Budzę się często w nocy jakby mnie diabły wykradały sen.

W bagnistym dorzeczu nie ma nic do rzeczy uwiera spowiedź skazańca.

Elastyczne myśli jakby zawieszona kreacja bytowania
silna powierzchowność sprawia cynizm w kleszczach światła.

Wczoraj rozłożyłem wdzięk ciszy
i mój nadmiar wrażliwej egzystencji.

Kobieta i krzesło

Kobieta i krzesło
Zygmunt Jan Prusiński

Motto: „Moje krzesło ma duszę…
więc bywam w chmurach…
tylko nie wiedziałam,
że spotkam tam podniebnego ptaka,
poetę który ma skrzydła…”
Ewa Prusińska – Kolasińska

Wybryki wiatru nad morzem
dzisiaj jakby opętały go.
Trochę mi przeszkadzał myśleć,
a szczególnie układać słowa.

Wybiegłem na przywitanie –
zdawało się że nadejdziesz.
Byłem jakby roztargniony,
nawet Barry White nie pomógł.
A przecież „Let the Music Play”
rozbiera mnie doszczętnie.

Lecz dziś królewskie krzesło,
królowa nocy na nim zasiądzie.
Jestem na służbie jak sowa –
umiem czekać na miłość…

7.1.2012 – Ustka
Sobota 18:59

W bagnistym moim świecie, ptaszki maluje się na czerwono

W bagnistym moim świecie, ptaszki maluje się na czerwono
Zygmunt Jan Prusiński

Mogę sobie taki tytuł wiersza zażyczyć, nie zawsze,
ale dzisiaj są moje imieniny. Gdybym spotkał ślepca,
nie oszukałbym go, że to moje 58 imieniny.
Las za oknem woła do mnie. Jestem świadkiem
narodzin każdej rzeczy, które się rodzą bez naszej
wiedzy. Wiem, bo las mi mówi, to i owo. Las pokoju
i las spokoju. Tam chwytam za pióro i piszę, piszę
o złym moim świecie, gdzie ptaszki rysuje się
na czerwono. Lubię czerwony kolor. Noszę koszule
czerwone, noszę spodnie czerwone, noszę marynarki
czerwone. Tak się do tego koloru przyzwyczaiłem,
że nawet w moim domu zamalowałem ściany
na czerwono. I klatki też, przygotowane, gdybym
złapał takiego z licznych “czerwonych ptaszków”.
A jest ich sporo, prawie na każdym kroku mijam się
na ulicy z czerwonymi towarzyszami. Wtedy patrzą
na mnie tym kolorem czerwonym, a ja cały czarny
demokratycznie, sypię na nich z góry śnieg z waty.

2 maja 2006 – Ustka

Rok 2014

Rok 2014
Zygmunt Jan Prusiński

Kobietę nie poznasz w ciągu
jednego roku czy dwóch
słuchaj co mówi o tobie
w szuwarach albo o zmierzchu.

Staram sobie przypomnieć
twoje sukienki – nigdy
nie tańczyliśmy – czy nie wypadało
przytulić się w klasycznym tangu?

Gwiazdy poniekąd sprzyjały
jak wiatry drzewom nad Słupią
siedziałem na uboczu światła
które oświetlało twe odejście.

I to wyglądało na milczące pożegnanie.

11.6.2018 – Ustka
Poniedziałek 14:46

Wiersz z książki „Liryka odchodzącego słońca”

Na tę prawdę w lustrze twoje ciało

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Na tę prawdę w lustrze twoje ciało
Zygmunt Jan Prusiński

Gabrieli Sieradzkiej

Dawno nie byliśmy nad stawem,
tam twój zapach i ciało w lustrze.

Obejmuję twe pragnienia od korzeni –
kwitniesz mi w rękach – piękniejesz.

Kiedy noc jestem koło ciebie,
kiedy dzień słyszę kroki po pracy.

Stukasz obcasami – ruszasz biodrami;
stężeje mój nacisk liryczny na Erotyk.

Dawno nie byliśmy nad stawem –
szybuje myśl niczym ważka w trawie.

Czujesz? Całuję cię Gabrielo mocno;
dawno nie byliśmy nad stawem…

29.06.2010 – Ustka
Wtorek 21:08

Wiersz z książki “Tango z drzewami”

Po nocy świętojańskiej

Po nocy świętojańskiej
Zygmunt Jan Prusiński

Podchodzę bliżej
uwieńczam ciebie w specjalnej kopule szklanej
starannie dobieram kolory
taki jestem wyspecjalizowany
a ciepłe myśli rodzą metafory w ciszy.

Niby jestem blisko
czuję twą kobiecość opartą na zgadywanie
jakich perfum dzisiaj użyłaś
jakie majtki masz na sobie – to wciąż niewinny
obraz świętej duszy więc owocuję szczęściem.

Nie rozpraszam
obym nigdy nie rozdzielał nocy
sny są niewinnym rysunkiem że śpisz
obok mnie namacalna wystarczy dotknąć
twoją krainę ciała w porannej rosie.

A może się mylę
odgarniam dramat mężczyzny –
łzy mi nie dają spokoju
cichutko chowam wstyd – łączę się z brzozami
zasypiam miłością żywą.

– Czy chciałbym być kochany?

Twoje ręce są mi bliskie…

25.6.2015 – Ustka
Czwartek 6:48

Wiersz z książki “Biały krzyk bluesa”

Przy dorzeczu jabłoń która nie kwitnie

Przy dorzeczu jabłoń która nie kwitnie
Zygmunt Jan Prusiński

PRZY DORZECZU JABŁOŃ KTÓRA NIE KWITNIE

Motto: “I przychodzi myśl o tej
innej istocie, co też nie śpi,
godząc się, by nasze modlitwy
rozbijały się o nią, i to nie przez godziny,
lecz całymi dniami, przez lata, przez wieczność.”
– R.S.Thomas –

A tak miało być
popędziłem jak mustang
w tym kierunku
i zobaczyłem łunę
nocne rozjaśnienie nad drzewkiem
które nigdy nie zakwitło.

Nikt nie jadł owoców
każdy wędrownik chciał
zjeść jabłko z jabłoni
która przy dorzeczu
nigdy nie zakwitła
jak piosenka zapomniana.

Jeśli mówisz kobieta
i masz ją ciągle w oczach
nie twórz namiętności
nie pisz wierszy o niej
ta jabłoń jest dekoracją
przy dorzeczu muzyki.

20.6.2013 – Ustka
Czwartek 8:29

Wiersz z książki “Pęknięty orzech”

Z tobą na rzecznym moście

Z tobą na rzecznym moście
Zygmunt Jan Prusiński

Karolinie Frankiewicz

Pozwól Karolino, zaprzyjaźnimy się z ciszą.
Przejdziemy przez most
otulimy leśny krajobraz.

Usiądziemy we wrzosach, posłuchamy drzew i mchu.
Może kilka fragmentów
opowiem ci z książek.

A kiedy dojrzejesz kobietą, rozpocznę wędrówkę pieszczot.
Ramiona zawiesisz na mnie,
przeniosę do ulubionego ogrodu.

11.06.2010 – Ustka
Piątek 22:09

Wiersz z książki “Zatoka Intymnego Przymierza”

Wobec czasu idziemy w mgłę bez sukcesu

Wobec czasu idziemy w mgłę bez sukcesu
Zygmunt Jan Prusiński

Wiktorowi Ciszkowi

– Sączymy szczęście przez dziurę w desce,
na lot jaskółki spoglądamy przed deszczem.

Pytamy się jezior, rzek, ogrodów i sadów,
drogi z nowinami w koszyku do lasu.

Pytamy się nocy i latarni na ulicy,
kobiety wyschniętej z portfelem pustym.

Pytamy się wciąż beznamiętnie i po cichu,
ile można żyć z milczącymi kamieniami?

– Sączymy szczęście w dziurawym kaloszu,
bez wiary powrotów, że Polska to kraj nasz!

22.11.2008 – Ustka

Świat uciszonej pieśni

Świat uciszonej pieśni
Zygmunt Jan Prusiński

Motto: „Gdzie miłość Ojczyzny gaśnie
tam przychodzą rządy łotrów i szaleńców”
– Henryk Sienkiewicz

Warkocze u dziewcząt, kolorowe klony
na piaszczystych drogach, i sokoły
lotem szybującym by pożywić się zającem.

Myśliwi śpią przy ognisku, piwo miodowe
wypite z ostatniej beczki, tylko sny
schną zmęczone w cieniu ostatniego światła.

Poeci piszą łatwe wiersze o zdradzie,
plotkują z księżycem – rycerskość trwa
na przemian z tchórzostwem…

W duńskim państwie klną tylko szewcy,
roztacza się urok alkoholika z knajpy –
idzie wprost na ścianę kościoła by zapłakać.

Osobno – nigdy razem, sami wodzowie
przemawiają do muzealnych postaci.,
krwawi krzyż drewniany i ukryty Jezus.

4.08.2008 – Ustka

Rok 2015

Rok 2015
Zygmunt Jan Prusiński

Ostatni raz widzieliśmy się w Toruniu
(na jakieś zbzikowanej imprezie poezji).
Dobiliśmy targu milczeniem –
jak byśmy byli zupełnie obcymi
nawet nie było (dzień dobry).

Ponad dwadzieścia książek – dokładnie 28
tworzone emocjonalnie to ciche bajki
zatrute czasem – wyzbyty złudzeń
zamknąłem ostatni rozdział
w tytule „Zmierzch wyschniętej kości”…

Żeby być bardziej przystojniejszym
ubrałem się w metaforyczną ciszę
jaśniałem trupim jadem
pokonany naiwnym zwrotem.

W pobliżu ulicy Przymurze
ktoś pogwizdał Krawczyka przebój
„Wielka miłość” – chyba parskałem śmiechem
na tę ludzką zwyczajność
zjednoczonej farsy…

12.6.2018 – Ustka
Wtorek 15:00

Wiersz z książki „Liryka zachodzącego słońca”

Pobieżne myśli w gumiakach i z widłami

Pobieżne myśli w gumiakach i z widłami
Zygmunt Jan Prusiński

Chciałbym mieć wojsko, broniące stan książek
prawdziwych, które nie kuszą kłamstwem.
Przymocowałbym każdemu skrzydła, podobne
do Pegaza, żywotne i mocne, by więzy narodowe
szkliły odwagą i pracowitością mrówek w lesie.
Ta wiedza posiadania jest mikroskopijna –
to niczym “Pantofelek”, kropla rosy, część mgły
z rana wobec pazurów drapieżnika…
Umiem tylko pisać i marzyć o potędze kraju
w każdej polskiej chacie, we wartościach
lustrzanej czystości zawieszoną jak jasny obraz.
Bez tych zaszytych wrogów z cieniowaną
maskotką, z gwałtownymi metaforami jak ta
wyrwa w ziemi obrysowana wyobraźnią pijaka.
Moi wrogowie z długimi brodami noszą czarne
kapelusze, czarne palta, czarne buty, czarne
myśli złowrogie od dwu tysięcy lat z kalendarza.
Nie jestem łakomy na wiedzę, ale ciasno moim
białym gołębiom, moim białym kwiatom, moim
białym drzewom, moim białym kobietom. –
Tylko oczy się szklą na drodze, a w oddali orzeł,
taki samotny romantyk szuka słońca na niebie.

6 września 2006 – Ustka

Jesteśmy wolni… w niewoli

Jesteśmy wolni… w niewoli
Zygmunt Jan Prusiński

Mamy super demokrację, każdy złapał
w swoje ręce ile jej mógł udźwignąć…

Prezydent ze swoim życiorysem na bakier,
skrzyknął do swoich kolesiów – towarzyszów;

„ – Bierzcie wszystko w swoje ręce”!
I wzięli – nawet ukradli księżyc na piasku!

Zegar nie przystaje, rwie do przodu,
jak traktor na jednym kole zrywa obyczaje.

Że też nie zgubił zębów gdy to powiedział…

Lech Wałęsa – współczesny marszałek
jakże w ciemności podobny do diabła,
zrywa szpan wraz z komunistami na przodku.

A naród zagubiony we własnym języku,
bierze elementarz i od nowa nauki pobiera.

W nocnej ciszy słyszę głos z nieba:
„Chcieliście demokrację to ją macie”!

Zaprawdę powiadam wam, jest fajnie.
Lustra szczęścia pękają od śmiechu,
sroczki na zlot zleciały się liczne. –

Odpędzam batem komary nad bagnem,
i śpiewam fałszem protest songi zwiotczałe.

27.12.2007 – Ustka

Święty opłatek z Bern adetą

Święty opłatek z Bern adetą
Zygmunt Jan Prusiński

Spróbujmy na chwilę zatrzymać
myśli mniej ważne,
by usiąść razem z Bernadetą.

Ułamiemy opłatek miłości
kilka słów każdy powie,
nie bacząc że ktoś usłyszy.

Jako matka masz pierwszeństwo
ja co jej mogę powiedzieć,
że książkę o nas piszę…
– Czy ucieszy się z tego prezentu?

Na północy wiatr morski wieje –
ale nie czuję zimna
kędy stoję blisko ciebie.

Księżniczko – przytul mnie…
Gwiazda Północy wróci!

24.12.2011 – Ustka
Sobota 17:04

Wiersz z książki “Cieniem Bernadety na rozstajach”

Jaka powinna być moja kobieta

Jaka powinna być moja kobieta
Zygmunt Jan Prusiński

Literacki żarcik

Na pewno śliczna
tak śliczna że księżyc z wrażenia
powinien spaść na ziemię.

Mieć krzywe nogi
małe piersi
i na sto procent być niemową.

Jedynie wydobywać dźwięki z ust:
(aaaaa – eeeee – uuuuu)…
w czasie nocnych stosunków krajoznawczych
ze mną – wtedy jest gwarancja
że sąsiedzi się wyśpią.

Moja kobieta powinna być złą gospodynią
a gotować tak
żeby nikt nie chciał jeść…

Oczywiste
codziennie mnie zdradzać
najlepiej z murzynami
czarne dzieci są nadzwyczaj ładne.

Zdradzać to nie znaczy uskok –
a skok na bank z kochankiem.

Pozwalam jako tak zwany inteligentny
zdradzać mnie od poniedziałku do poniedziałku.

– Jak ja lubię swoich szwagrów!

20.4.2014 – Ustka
Niedziela 9:26

Wiersz z książki „Prostytucja”

My, Polacy w 2008 roku…

My, Polacy w 2008 roku…
Zygmunt Jan Prusiński

Leonowi Beenhakkerowi

Mamy widowisko, Mistrzostwa Europy 2008,
cała Polska i Polonia święcić będzie te chwile.

A ja wam mówię, były piłkarz, poeta z Ustki,
damy czadu Niemcom – snobom, w rytmie rumby!

Stawiam na Rogera Guerreiro, to on strzeli gola,
nie po brazylijsku a po polsku – świat oszaleje!

Roger, inaczej “Rodżerski” – tak go nazywa Leo,
utrze nosa za rasistowskie hasła antykibicom…

To będzie nasz bohater narodowy – w Euro 2008;
karnawał przed nami, zwycięstwa przed nami!

Posłowie: Niedźwiadek Knut w Berlinie
będzie kibicował Polakom. –
“Ich bin fur Polen! Ich bin fur Polen”!

5.06.2008 – Ustka

Dzień ojca i lizak na patyku!

Dzień ojca i lizak na patyku!
Zygmunt Jan Prusiński

Gdzie są prawdziwi mężczyźni,
Ojcowie mężni i twardzi w obronie ojczyzny?

W książkach…

Skubię trawę za miastem,
zaprzyjaźniam się z witalnymi obrazami Boga.

Słucham kompozytorów którzy grają nowe melodie,
w Dzień Ojca słusznie jest otworzyć okno
romantyzmu w kolorze niebieskim.

Niektórzy ojcowie idą do knajpy,
zalać się piwskiem i opowiedzieć o swojej historii
w partyzantce…

Dziś wszyscy jesteśmy takowymi „partyzantami”,
w ręku karabin z patyków i czaimy się
zza rogu – tych rogów jest sporo…

Ale gdzie jest wróg?
W domu?

Piszemy (swoje dzieje na pamięć),
tych kartek jest coraz mniej –
mężczyźni – pisarze:

WZYWAM WAS DO APELU !!!

27.05.2008 – Ustka

Trochę za późno na romantyzm

Trochę za późno na romantyzm
Zygmunt Jan Prusiński

Gdzieś to chyba już zapisałem, ładna myśl
według nieładu liści jesienią. Nie biorę prochów,
niech biorą ci co latawcami latają bez celu.

Boże, nie ucz mnie co to jest ojczyzna –
sam ją szukam od urodzenia blisko 60 lat!

– Czy w ogóle jest (ojczyzna) czy obczyzna?

Niespokojny Duch we mnie płonie – poezja
jest zawsze modlitwą samotnego człowieka.

– Czy może zastąpić ją szlachetna kobieta?

Spowiadam się w złożonym milczeniu…
Tak żeby rysa zatrzymała się w tunelu,
gdzie tak mało jest już słów mądrych.

Do końca września niedaleko – 28 dni.
Dzień Urodzin zabrzmi dzwonem z rana,
otworzę drzwi i ciszę przyjmę gościnnie.

2.09.2008 – Ustka

W swej naturze jestem dla ciebie

W swej naturze jestem dla ciebie
Zygmunt Jan Prusiński

Motto: „No dzisiaj to usiadłam w fotelu
i potrzebna reanimacja!
Przyjeżdżaj i ratuj mnie bo zejdę za wcześnie!
Usta – usta!!! …Inaczej trup”!
Ewa Prusińska – Kolasińska

Wołasz mnie – przywołujesz
bym ratował istnienie kobiety
stworzonej dla poety.

Odgarniam obłoki nieba,
walczę z falami morza
drzewa oszukuję idąc
innymi drogami.

Rozśpiewany Romantyk.
Każdy mój ślad to wiersz,
to napisana książka.

Niepokój zostawiam pająkom.
Rycerski szlak do ramion,
które czekają uścisku
w twoich drzwiach.

Miłość z tobą to misja,
pokonuję złe wróżby z kart.
Tulę się do piersi.

A przydrożne kamienie
piszą erotyki o rycerzu!

15.3.2012 – Ustka
Niedziela 10:30

Dotyk – miłość na wydmach

Dotyk – miłość na wydmach
Zygmunt Jan Prusiński

Ale ja się nie wybieram na wydmy –
tak napisałaś do mnie a nie wiesz
że te wydmy w moich stronach
to jedyne w Europie – nie ma podobnych
a gdyby nawet tam te czułości otworzyć
jak nieznaną książkę – ukryć się
w gęstej trawie niech kwitną pieszczoty
niech brzmi w tonacji pieśń słów
akurat tak składnych i dobranych
bo wszystko pasuje w naturze kędy
w roli dyrygenta batutą reguluję wnętrze
byś tęskniła za następnym razem
jako kobieta z portretu dawnej damy.

I nikt nam w tym nie przeszkodzi
że nagość opiszę w złocistych słowach.