Antrakt

Antrakt
Ewa Maciejewska Maciejewska

w życiu jak w teatrze
odgrywamy role
zakładamy kostiumy i maski
uprzedzeń
korzystamy z terapeutycznych
podpowiedzi suflera

za kurtyną słów
chowamy samotność
nie każdy widz godzien
uczestniczyć w spektaklu
emocji

w antrakcie serwujemy
szampana
łasimy się do oklasków
reżyseria pozostawia wiele
do życzenia

posłowie dopiszą
po premierze

Miniatury Poetyckie. 6.12.2025

AUTORZY:

Laurencja Wons – Kalety
Kazia Gatys – Kalety
Grażyna Kłosek – Kalety
Janusz Strugała – Chodzież
Ewa Walentyna Maciejewska – Kępno
Weronika Wielgus – Kalety
Agata Kostka – Kalety
Karolina Ludwin – Wieś Ropica
Gabriela Przybyszewska – Uciechów

O Mikołaju

O Mikołaju
Maciej Jackiewicz

Mikołaj do Ziuty przyszedł w mieście Kęty,
przystojny i młody, bardzo uśmiechnięty.
Długo w domu nie zabawił,
dzidziusia Ziucie zostawił.
Mikołaj wszak to był – ale nie ten święty…

Trzy limeryki o posłach

Trzy limeryki o posłach
Maciej Jackiewicz

Kłócił się któryś poseł w Moguncji,
czy śledzia daje się do konsumpcji?
Zanim podali danie,
zarządził głosowanie.
Po bibie doszło do reasumpcji.*

Jeden senator spod miasta Ryki,
wieszczył upadek złej polityki.
Łatwo się pozbędziemy,
tylko… przegłosujemy.
Ale ktoś wtedy… popsuł guziki.

Poseł Pajacuś pod wsią Polanką,
rozmawiał kiedyś ze swoją Hanką.
Codziennie dużo mówiła,
nic poza tym nie robiła.
Pakuj się Hanka, będziesz posłanką.

Limeryki

Limeryki.
Antonina Marcinkiewicz

Najwyższa półka.

Tusk z Gdańska jest przerażony.
Wybory wygrał bokser podstawiony.
– pisowcy się cieszą
– że Tuska powieszą
I rząd rozpędzą na cztery strony

Nawyki.

Nawrocki z Warszawy ma paskudne nawyki.
Przyjmuje codziennie w proszku narkotyki.
– śmieje się naćpany
– w sobie zakochany
Psuje tą postawą szyki polityki.

Miłość nie zna przeszkód.

Nad Warszawą burza szaleje i psy się ukryły.
Na deszczu pod drzewem czeka mój miły.
– włosy mu mokną
– z miłością patrzy w okno
Będzie wyglądał jak liść jesienny zgniły.

Protekcja/Egzystencja w USA – zapis snu 5 – (z 23 zbioru poezji “Sen2”, 2025 r.)

Protekcja/Egzystencja w USA – zapis snu 5 – (z 23 zbioru poezji “Sen2”, 2025 r.)
Marcin Olszewski

Spotkanie. Kolega z roku, z dawnych czasów studenckich.
Moja znajoma prosi go o zatrudnienie kogoś znajomego
w znanej firmie fast food. Kolega uśmiecha się
„Jak się postara – to zapłacimy”. Dziwna składnia

Dziwna rozmowa

Na spotkanie przychodzi nasz wspólny kolega
Ze stowarzyszenia. Rozmowa o Stanach Zjednoczonych
Kolega mówi „w USA to nie jest takie życie jak mówią ci w tv”
Rzeczywistość rzekomo inna. Po co jednak to wszystko?

Po co w tym uczestniczę?

Dla niej

Dla niej
Janusz Strugała

Zostawiłeś strzępy słów
słyszę je w dzień i w nocy
są jak klejnoty
porozrzucane po zaułkach wspomnień
Tak dużo niedomkniętych kwiatów
i gorzkiej tęsknoty
są jak kamieniste ścieżki
jak zagubiony motyl
Wyjechałeś tak nagle
powoli cichną rozpaczy szlochy
niezmąconą ciszą
mój dom drwi i dygocze
Znów na próbę wystawiłeś serce
w kajdany spięte
karmi się czułym na twój powrót czekaniem
Wróć do mnie proszę
wróć do mnie pożądania rzeką
posiwiałych dni tumany w oczy wieją i pieką
Spłuczemy z siebie żale i dramaty rozstania
w twoich ramionach zemdlona doczekam rana
W pióropuszach myśli daremnych i wyciszeniem duszy
czekam na ciebie tułacza, bunt me serce kruszy
Odrętwiałe powieki, skulone, słabe i zmartwione
zaklinają ciszę, zamykają dni nadzieją wypalone

Ni to jawa ni to sen

Ni to jawa ni to sen
Maciej Jackiewicz

NI TO JAWA NI TO SEN

W nagą noc bez gwiazd
z dziwnie bladym księżycem
siedzi i pisze swoje
ni to wiersze ni to banialuki
ni to gryzmoła ni to poeta

w postrzępionym wełnianym swetrze
bez sznurowadła w jednym bucie
wsłuchany jak co noc w ciszę

czarny kot tańczy na drucie
chudy kundel obserwuje z daleka

w bramach marzenia
pokątnie wymieniają
na świeże powietrze

w ciągu dnia
skrzętnie pozbierał
ni to marzenia ni to myśli
teraz o nich piórem skrobie
ni to gryzmoła ni to poeta

kiedy księżyc gwiazdy przywoła
chudy kundel do tańca poprosi kota

w bramach dobre wróżby
i przepowiednie
sprzedają na sztuki

na zakurzonym skrawku papieru
kartce poplamionej od przecieru
a może majonezu Majo

w wiekowej kamienicy
w pokoju na poddaszu
ni to poeta ni to gryzmoła
pisze swoje
ni to banialuki ni to wiersze

Strofy dla dzieci – Wesoły Grudzień

Strofy dla dzieci – Wesoły Grudzień
Ewa Maciejewska

Już sypnęło miękkim puchem,
świat utonął w bieli.
Skrzą się pola i ogrody,
Grudzień się weseli.

Rzuca anioł małą śnieżką
z fartuszka srebrnego,
i popędza renifery,
które mkną do ciebie.

Pędzą sanie z Mikołajem
z dalekiego kraju.
Moc prezentów i radości
w zimowym czekaniu.

Jedzie, jedzie do nas z lasu
panienka zielona.
Zawiesimy złote bombki,
słodycz na ramiona.

Zaśpiewamy przy choince
pieśni Jezuskowi.
Niech zagości radość w świecie,
ziemia się odnowi.

Mróz maluje w oknach kwiaty.
Święta! Święta! Święta!
Dzwonią dzwonki, śnieżek prószy,
Kolęda, kolęda!

To już pięć lat…

To już pięć lat…
Maciej Jackiewicz

Tak bardzo boli
że boleć bardziej nie może
jak otwarta niewygojona rana

laurkę chciałem podarować
tylko tobie Matulu
serce wciąż krwawi
i na samą myśl pęka z bólu

twojej ciepłej dłoni mi brakuje
z łez jeszcze Mateńko coś ułożę
dziś a potem jeszcze znów
tylko dla Ciebie w ciszy i sekrecie

los się okrutnie wgryza
jak wściekły demon zły
szarpie duszą całą
wiatr czasu wieje jak oszalały

obojętne słowa będą milczały
ze szpitalnego wypisu
gadatliwy pozostanie nekrolog
w codziennej gazecie

to twój ostatni był dzień Kochana
serce składam zamiast podpisu
i siebie samego zamiast laurki
coś zostanie i może się poskleja

odeszła na zawsze nadzieja
wybacz mi Mamuś
zamiast dobrego wiersza
te kilka pozbieranych słów

zapisanych na jednej kartce
jak epikryza

Egzamin – zapis snu 4 – (z 23 zbioru poezji “Sen2”, 2025 r.)

Egzamin – zapis snu 4 – (z 23 zbioru poezji “Sen2”, 2025 r.)
Marcin Olszewski

Mam mieć jakiś egzamin. Nie zdążyłem na czas
Idę. Korytarze. Nowoczesne wykończenie
Kręta długa droga. Widzę stolik. Siedzi profesor
Młody. Nie zadaje pytań. Czemu i z czego zdaję

Jak już ukończyłem kolejne studia?

Nic nie umiem. Nie wiem o co chodzi. Profesor
„Ludzie z Zamościa wyjeżdżają, za chlebem”
W pewnym momencie już milczy
Jak gdyby koniec. Nie wiem czy zdałem

Idę dalej. Chcę wyjść. Nie znam drogi

dolina cisów

dolina cisów
Marek Górynowicz

dziś byłem tu pierwszy raz
pierwszy raz spadł śnieg
zapachniało zimą

lubię kolorowe rękawiczki
zapach drzew i ten magiczny las
czasem sarny płoszą błogą ciszę

po drugiej stronie wiatru
kołysze się szare miasto
pusty autobus kończy bieg

w tłumie morsów
życie rozdaje karty
dama pik puszcza oczko

moje oczy mówią wierszem

Miniatury Poetyckie. 22.11.2025

Autorzy
Laurencja Wons – Kalety
Kazia Gatys – Kalety
Grażyna Kłosek – Kalety
Janusz Strugała – Chodzież
Małgorzata Orzechowska Brol – Kalety
Ewa Walentyna Maciejewska – Kępno
Elżbieta Andrzejewska – Elbląg
Marek Górynowicz – Kleosin
Karolina Ludwin – Wieś Ropica
Agnieszka Czech – Dominikowice

Panta rhei

Panta rhei
Ewa Walentyna Maciejewska

jak czasu wielka rzeka
świat płynie nie czeka
i krople bytu nocy
jasność świtu przenika
zagarnia nurt “wczorajsze”
obrazy we mgle giną
ulotna każda chwila
w pamięci jak błysk trwają
zostanie echo śmiechu
szelestu złoty odcień
przemija młodość miłość
zachwytu krucha nić
a serce tak wytrwale
z ukrytą siłą drży
docenia wyjątkowość
przebytych dróg i dni
wahadło czasu tyka
i zmarszczek wciąż przybywa
skocznie gra muzyka
tancerzy ubywa…
j u t r o jest obietnicą
jak w rzece Heraklita
zagarnia sny wczorajsze
jutro… nieodkryte…

Modlitwa utylitarysty

Modlitwa utylitarysty
Maciej Kostecki

Modlitwa utylitarysty

nie odchodź….
nie zostaw mnie samego

pytanie czy jest
czy Go nie ma
to nonsensu dylemat

wszystko co ważne
jest dziełem wyobraźni
przyjaźń piękno dobro miłość
niemożliwe by On nie był
bowiem jest niezbędny
ludzkiej duszy przynależny

Boga potrzeba
jak wody tlenu i chleba
by światłem był o zmroku
przewodnikiem w trudzie
lustrem poprawy
domem gdzie pokój

raźniej z Nim i lepiej
jak w domu matczynym z misiem
gdy brak Go – to smutek i niepokój

dlatego proszę Chrystusa
nie zostaw mnie samego

Miniatury Poetyckie. 16.11.2025

Autorzy
Laurencja Wons – Kalety
Kazia Gatys – Kalety
Grażyna Kłosek – Kalety
Janusz Strugała – Chodzież
Ewa Walentyna Maciejewska – Kępno
Elżbieta Andrzejewska – Elbląg
Marek Górynowicz – Kleosin
Karolina Ludwin – Wieś Ropica
Gabriela Przybyszewska – Uciechów

wieś Dawidowicze

wieś Dawidowicze
Marek Górynowicz

w otwartych okiennicach
oddycha bursztynowa cisza
koty rude
tulą się wszędzie

dookoła usychają liście
marzenia zmieniają kolory
nieprawdziwy jest czas

błoto jest prawdziwe
jak trzy recytowane wiersze

Jesienny wiatr

Jesienny wiatr
Kamil Olszówka

Zimny jesienny wiatr,
Szybując nieśpiesznie w przestworzach,
Widząc morze biało-czerwonych flag,
W widoku tym się zakochał.

I pędząc tak pod niebem Warszawy,
Zapragnął ku nim się zbliżyć,
By widokiem tym się zachwycić,
Tak bardzo nim zdumiony.

Nasz niegasnący patriotyzm,
Tyloma emocjami okraszony,
Najszczerszy jego wzbudził podziw,
Zimnego wiatru gorący rozniecił zachwyt.

W łopoczące biało-czerwone flagi
Zaplątały się jesiennego wiatru powiewy,
Pięknu ich nie mogąc się nadziwić,
Pięknem ich poruszone do głębi.

A wiatr między flagami wciąż tańcząc,
Ciekawsko się rozglądając wokoło,
Zachwycony nieskazitelną bielą i krwistą czerwienią,
Uniósł się ku pobliskim dachom.

I muskając łagodnie stare kamienice,
Gdzie historia w cegłach wciąż drzemie,
Zapytał się ich półszeptem,
O tak wspaniałego widoku przyczynę…

I opowiedziały mu kamienice stareńkie,
Niezłomnego i dumnego Narodu historię,
Jego bohaterskie, tragiczne dzieje,
Naznaczone tak bardzo bólem i cierpieniem.

I zimny jesienny wiatr,
W milczeniu się w nią wsłuchiwał,
Jakby tego szczególnego dnia,
W pamięci swej ulotnej chciał ją zachować.

I opowiedziały mu Ojców Niepodległości pomniki,
O uciemiężonego Narodu niegasnącej woli,
Mimo przeciwności losów wszelakich,
Tlącej się w pokoleniach kolejnych…

A ciekawski choć ulotny wiatr,
Mieszając się między wielki ten marsz,
Do serc dumnych Polaków zajrzał,
By odgadnąć drzemiące w nich marzenia.

Samemu będąc niewidzialnym,
Na pograniczu światów materialnych i duchowych
Dostrzegł niewidzialne te więzi,
Łączące Naród tak dumny.

A pozostając wiernym przyrody siłom,
Z praw natury się nie wyłamując,
Zamierzył oddać uniżony swój hołd,
Wspaniałym polskim patriotom.

I muskając łagodnie ziemię,
Uniósł złote jesienne liście,
Niczym niegdyś na polach bitew,
Dumni żołnierze sztandary łopoczące.

I uniesione podmuchem gwałtownym,
W poprzek placów i ulic szerokich,
By w powietrzu zaraz zatańczyć,
Jeden po drugim oderwały się od ziemi,

A ten wirujących złocistych liści taniec,
Dla dumnych patriotów był hołdem,
By zasłużoną oddać im cześć,
Szczerym wiatru dla nich pokłonem…

I roześmiane twarze dziecięce,
Operlił wnet jesiennym rumieńcem,
By namalowane na nich pędzelkiem,
Skrzyły się flagi biało-czerwone,

By choć na policzkach jedynie namalowane,
Gdy w objęcia nocy odpłynie już dzień,
Pamiętnych przeżyć rylcem
W dziecięcych sercach pozostały wykute…

A wiatr… już nie zimny…
Lecz nieznanym mu uczuciem rozpalony,
Samemu zapałał tej jesieni,
Miłością do barw tych szczególnych…

Nie mogąc osobiście uczestniczyć w wielkim Marszu Niepodległości w Warszawie, choć tym skromnym patriotycznym wierszem mojego autorstwa chciałbym połączyć się duchowo z wszystkimi jego Szanownymi uczestnikami…

11 Listopada – Dzień Niepodległości

11 Listopada – Dzień Niepodległości
Helena Krystyna Szymko

Dziś Polska wolna, biało-czerwona
pieśń – radość niesie w każdy dom
tym , co walczyli o wolność narodu
dziś dziękujemy, sercem i słowem
niech dumnie płynie orła znak
niech gwiazda wolności jasno nam świeci
bo choć minęły trudne lata
to wciąż nas łączy miłość — do świata
i do Ojczyzny, co w sercu nam gra