Mały biały domek
Danuta Gościńska
Zwierzenia Danuty, lat 73
Wspomnienia, tęsknota i marzenia, które noszę w sercu.
Słowa piosenki, którą nieraz sobie nucę
W letnią noc siedzę sama,
wkoło cisza panuje.
Jakiś żal w sercu mam,
tak mi jakoś źle.
Smutną dziś piosnkę gram
i tęsknota budzi się…
Moje marzenie o małym białym domku
Kiedyś marzyłam o małym białym domku. Miał być miejscem spokoju, miłości i szczęśliwej starości u boku ukochanego męża, wśród dzieci i wnuków. Wyobrażałam sobie, że jesień życia będzie pełna ciepła, bliskości i radości.
Los jednak napisał dla mnie inną historię.
Mój ukochany mąż odszedł, zanim zdążyliśmy przeżyć razem te najpiękniejsze lata. Od siedemnastu lat uczę się żyć bez niego. Czas płynie, dni mijają, ale tęsknota i pustka w sercu wciąż pozostają.
Czasami czuję się zapomniana i niepotrzebna. Patrzę w lustro i trudno mi uwierzyć, że to ja – kobieta, która kiedyś miała tyle marzeń, planów i nadziei. Samotność odbiera radość, siły i chęć do życia. Najbardziej boli wtedy, gdy człowiek nie może liczyć na własną rodzinę, na ciepłe słowo, obecność i zwykłe ludzkie zainteresowanie.
A jednak wciąż próbuję.
Piszę, maluję i tworzę. Moje obrazy są ucieczką od smutku, sposobem na przetrwanie kolejnych dni. W nich odnajduję cząstkę siebie, swoje emocje i chwile zapomnienia. Każdy obraz jest jak kawałek mojego serca – zapisane kolorem wspomnienie, którego nie potrafię wyrazić słowami.
Mały biały domek pozostał w mojej pamięci jako symbol miłości, szczęścia i marzeń, które nie wszystkie się spełniły. Jest wspomnieniem tego, co minęło, i tego, za czym wciąż tęsknię.
Czasami wyobrażam sobie, że stoję przed jego drzwiami. Że w środku czeka na mnie ciepło, zapach domowego obiadu i głos ukochanego męża. Że za chwilę przyjdą dzieci i wnuki, a dom wypełni się śmiechem i radością.
To tylko marzenie… ale są marzenia, które człowiek nosi w sobie przez całe życie.
Choć życie dało mi wiele bolesnych lekcji, nadal trwam. Mam 73 lata i wciąż uczę się odnajdywać piękno w małych rzeczach: w słowach, w kolorach, w ciszy i we wspomnieniach.
Może właśnie sztuka jest moim sposobem na życie. Może dzięki niej mogę ocalić to, co najpiękniejsze – miłość, która nie umarła, wspomnienia, które wciąż żyją, i marzenia, które choć niespełnione, nadal mają swoje miejsce w moim sercu.
Mały biały domek…
Pozostał symbolem mojego życia, mojej miłości i mojej tęsknoty.
A ja wciąż idę dalej, dzień po dniu, z nadzieją, że nawet w samotnej jesieni życia można odnaleźć odrobinę ciepła, piękna i szczęścia.
Danuta, lat 73
Tam,gdzie kwitnie mrok…
TAK TROCHĘ PO CICHU LECIUTKO ODWAŻNIE
Lasem
Nie mów…
Poza zasięgiem
– kiedy odchodzi lato –