Archiwum kategorii: Maciej Jackiewicz

Wiwisekcja

Wiwisekcja
Maciej Jackiewicz

Nikt całe życie nie czuje się błogo
na ostatniej drodze przybywa łez
nic nigdy nie trwa tutaj wiecznie

tak jak nie pachnie przez cały rok
w ogrodzie biały bez
niejeden cień zna każdy krok

jak pisklę w gniazdku bezpiecznie
chcę skryć się w twoich dłoniach
mówisz dziś trzymaj się

pytam w milczeniu siebie
czego
poskręcane myśli to nie dystonia
może raczej
kogo

kto naprawdę kocha człowieka
pamięta zawsze o kromce chleba
życie smakuje czasem jak więzienie

los póki co jeszcze czeka
kiedy podaruje
prawdziwe odpocznienie

którego tak bardzo
mi dzisiaj potrzeba

Ja i nie ja …

Ja i nie ja …
Maciej Jackiewicz

Ile już to razy napisałem coś do szuflady
nie policzę kiedy słów są tysiące
ile razy serce cierpiało milczące
nie będę zgadywał tej smutnej szarady

Zawsze najbardziej bolą rany rozdrapane
niż te, które całymi latami się goją
dzisiaj sny będą dla mnie jak zbroją
ja z tym raz wybranym na zawsze zostanę

By nie poczuć więcej smaku samotności
uwolnić wszystko z bólu więzienia
w świętym blasku nie znajdę cienia
pośród promieni przytulonych w miłości

Dziś góra z marzeń przede mną się piętrzy
może chce sięgnąć nieba nad obłoki
jak dziecko ostrożnie stawiam kroki
na długim moście nadziei utkanym z tęczy

Pro memoria

Pro memoria
Maciej Jackiewicz

piszesz tak często o Bogu
otwierasz Jemu skrzypiące drzwi
witasz i płoniesz już w progu

a może tylko tak tobie się śni

zapisujesz o Bogu całe strony
czy jest przez ciebie wymyślony
czy to ten jedyny Bóg prawdziwy
który za nas oddał życie na Golgocie

po ziemi nie chodził w purpurach i złocie
i przyjdzie czas gdy do ciebie i do mnie
obudzi zmarłych a do żywych powróci

na pewno ucieszysz się wtedy ogromnie?
czy z bólem spóźnionej rozpaczy
i żalu za grzechy niemym krzykiem

każdy kto Jego wtedy zobaczy
czas przeszły za siebie na zawsze wyrzuci

piszesz tak o Nim często
litery układają się gęsto
w ścieżki które prowadzą do dróg

gdzie tylko jedna prowadzi
tam czeka na ciebie właśnie On
nie żałuj zmęczonych życiem nóg

tylko śmiało idź tam
gdzie nikt ciebie nie porzuci i nie zdradzi
nie oszuka i nie okradnie skrycie
ale pokocha cudem prawdziwej miłości

zasłużony za godne całe życie
zbierzesz obfity plon
razem z duszą

pogrążony w nieśmiertelności
już nigdy nie będziesz sama
albo sam

Dziękuję

Dziękuję
Maciej Jackiewicz

Dziękuję za tyle ciepła każdemu promieniowi słońca
za wiatr, który po burzy przegania czarne chmury
Dziękuję ptakom, że jesteście znów po raz który
i za pochylenie nade mną tobie wierzbo płacząca

Dziękuję Tobie kalendarzu za każdy dzień miesiąca
i zwierciadłu za to, że zmienia mój uśmiech ponury
Dziękuję też książkom za tyle dobrej mądrej lektury
i miłości bo dzięki niej nie jestem miedź brzęcząca

Jedno słowo, które rozum zapomina
a wszak tyle jest warte choć nic nie kosztuje
ma smak dobrego wytrawnego wina

I nic tego smaku wtenczas nie popsuje
jak małe dziecko co samo chodzić rozpoczyna
nieudolnie ale z serca za życie dziękuję

Twoje serce Mateńko…

Twoje serce Mateńko…
Maciej Jackiewicz

Twoje serce to dzisiaj na niebie gwiazda
niby taka mała lecz to tylko złudzenie
bo naprawdę jest większe niż marzenie

twoje serce było jak chleb powszedni
i świeży który pachnący codziennie
czekał na stole dzieliłaś go z bliskimi
czasem przysiedli samotni i biedni

twoje serce było jak skrzydła ptaka
który niczym swoje wielkie ramiona
rozłożyć pragnie w obronie gniazda
w którym kwilą nagie i ślepe pisklęta

twoje serce było jak życiodajne słońce
co roku wraz z latem tak ciepłe i jasne
za ten jego blask oddałbym dziś własne

bo bardziej niż inne o mnie pamięta
twoje serce było domem opoką i ostoją
czasem pełne trwogi lub niespokojne
jako źródło życia i na wszystkie strony

świata same cuda wdzięcznym czyni
twoje serce to był skarb błogosławiony
bogate w dobroci niczym w złoto hojne
dziękuję za nie Maryi która wniebowzięta

posyła dla ciebie Bożej łaski promienie
za twoje serce Matulu na zawsze moją
składam dzisiaj Bogu dziękczynienie

Czarna komedia

Czarna komedia
Maciej Jackiewicz

Była raz sobie wyjątkowo niedobrana para
on już nie taki młody i ona jeszcze nie stara
całymi latami dawali sobie w kość
aż ona wtedy rzekła: mam już dość

już się jej po nocach śnił nowy pan młody
co robić gdy takie drogie są teraz rozwody?

Udusić więc go zechciała za pomocą poduszki
aż tu niechcący wpadła kuma na pogaduszki
potem wymyśliła jakąś awarię gazu
tylko z gazowni przyjechali od razu

Chciała go przejechać jego samochodem
auto nie pojechało ani tyłem ani przodem
nie było absolutnie w tym niczyjej winy
tylko po prostu zabrakło wtedy benzyny

Powie mu, że jest lesbijką i nazwie złodziejem
a on taki uczciwy jak anioł i jedynie był gejem
Oskarży go o niewierność i choć jedną zdradę
lecz on nigdy nie kłamał i z tym dał sobie radę

Pomieszała kable razem z wyłącznikiem
dał sobie radę bo wszak był elektrykiem
chciała wówczas by go raz dobrze poraziło
a w efekcie połowę korków tylko wywaliło

Wrzuciła go do wody kiedy ją wyzywał
ale on zawsze dobrze przecież pływał
nie ma wyjścia tylko nocą podpali drania
w efekcie spłonęło tylko pół mieszkania

Kupi mu kota do tego pieski i aż trzy
bo go wkurzają od zawsze koty i psy
a kiedy przyniosła pieski na razie dwa
wyszło,że ona alergię ma na sierść psa

Skoczyła na niego gdy jechał rowerem
ale on w przeszłości był kaskaderem…
chowała mu fajki, skąpiła na jedzenie
chodził więc do baru oraz rzucił palenie

Zarąbać próbowała lecz nie miała siekiery
o ranach od noża szwy miał tylko cztery
przez okno wypchnąć też próbowała
o jednym tylko na śmierć zapomniała

Mieszkali od zawsze przecież na parterze
***
została więc trucizna lecz pomyliła talerze…

Piszę list do Ciebie Mamo…

Piszę list do Ciebie Mamo…
Maciej Jackiewicz

Każdy liść już zielony na drzewie
które zadrżało na myśl o zimie
od piskląt pełne uwite gniazda

zabrzmiały majem ptasie chóry
tylko noc pozostała i wiara
ciągle ta sama i srebrny brat
i jego siostry gwiazdy na niebie

moja dusza sieroty dziś nie wie
o wyśnionej szczęścia krainie
gdzie wszystko jest zapisane
w niepowtarzalnych strofach

lecz nie tych kiedy patrzę na chmury
znów przesunięte wskazówki zegara
o godzinę nadziei do przodu i do tyłu
aby ten cały rozpędzony świat

zatrzymać chociaż na chwilę
tutaj miałem jeszcze ciebie
taka delikatna byłaś i krucha

z tobą w sercu kochana Matulu
chociaż niewidzialną zostanę
w niewypowiedzianym bólu

Życie to…

Życie to…
Maciej Jackiewicz

Życie to jedynie chwile ulotne
czasem coś się wydarzy pomiędzy
do czasu kiedy obrócisz się w pył

Choćbyś uzbierał stosy pieniędzy
możesz nie wykrzesać już tyle sił
aby wykupić bilety powrotne

Tato

Tato
Maciej Jackiewicz

Dawniej ryby śpiewały w Ukajali *
Tobie śpiewają dzisiaj z jeziora
widzę Twój uśmiech z oddali
pożegnania już nadeszła pora

wszystko ma koniec i początek
kruche życie też nie jest wieczne
boli serce i trudno o dobry wątek
Ciebie nie ma? to niedorzeczne…

wszak jesteś w modlitwach i kolektach
moje serce płonie jak stos całopalny
jesteś w swych niezliczonych projektach
tylko teraz milczący i niewidzialny

jeszcze łzy płyną jak ziarna grochu
nie wysuszy ich wkrótce nawet lato
w proch obrócony bo jesteś z prochu
do zobaczenia tam wysoko

mój Tato

————————————————————–
,, Ryby śpiewają w Ukajali” Arkadego Fiedlera – jedna z wielu ulubionych Taty książek.

Ja ci dziękuję dziś Tobie Tato – 13.02.1933-7.04.2026

Ja ci dziękuję dziś Tobie Tato – 13.02.1933-7.04.2026
Maciej Jackiewicz

Ja dziś dziękuję Tobie mój ukochany tato
Za te lata troski nie tylko o moje zdrowie
i dla mnie odkrywałeś wiedzę życia bogatą

Ja dziś dziękuję Tobie mój kochany tato
Za mądrość którą mam w mojej siwej głowie
Ja dziś dziękuję Tobie mój ukochany tato

Odszukam wdzięczny Tobie wenę skrzydlatą
Za czystość w myślach uczynkach i w mowie
Gdy dla mnie odkrywałeś wiedzę życia bogatą

Lata zmagałem się z liczbami jak dłużnik z ratą
a obliczeń słupki przeliczałem codzień mrowie
Ja dziś dziękuję Tobie mój ukochany tato

Już nie zadasz pytania a ja nie odpowiem na to
Dzisiaj trudno powiedzieć w jednym słowie
To dla mnie odkrywałeś wiedzę życia bogatą

Choć zwlekałem sercem z duchową zapłatą
zawsze słuchałem co jeszcze ono odpowie
Ja dziś dziękuję Tobie mój ukochany tato
Za to, że mi odkryłeś wiedzę życia bogatą

Przed Wielkanocą

Przed Wielkanocą
Maciej Jackiewicz

Teraz na razie wiele nie napiszę
zatapiam się w przejmującą ciszę
w skale wykutego Bożego grobu
aż do czasu Zmartwychwstania

teraz na razie o nic nie zapytam
w akcie żalu wspomnę jeden błąd
który życie na zawsze odmienił
na nowo znaki z nieba dzisiaj odczytam

trawnik przed domem już się zazielenił
dopala się płomień
mego serca gromnicy

odkładam pióro
zmieniam na nowo czas pisania
gdzie są aniołowie –ogrodnicy
może i ja jeszcze spotkam ich obu

w ten czas niezwykłych Świąt

Niedziela Palmowa 2026

Niedziela Palmowa 2026
Maciej Jackiewicz

jeden jest tylko prawdziwy Król
jak jeden niebiański raj
zabierz choroby cierpienie i ból
siebie Jemu dzisiaj daj

zwycięstwa palmy
uniesione wysoko do nieba
do zbawienia

co złe oddalmy
żeby nie zabrakło chleba
oczyść sumienia

Jezusa chwalmy
wszystko czego nam potrzeba
otwarte więzienia

uwolnij dzisiaj serce z duszą
zapomnij nam stare żale
niech każdy kamień skruszą
słowa Boga w Jeruzalem

Na marginesie

Na marginesie
MACIEJ JACKIEWICZ

Jeśli
kilka słów ktoś skreśli
i mnóstwo jest zachwytów
pomimo licznych zgrzytów

że ratujcie ,,święci anieli’’…

to czy to też są poezje
których nikt nie zje
ale udaje, że je trawi

a jeżeli
treścią zaciekawi
i zaimponuje warsztatem
błyśnie dobrym poematem

to czy już poetą został
i sztuce poezji sprostał

czy tylko jeżeli…

On i król Jednooki

On i król Jednooki
Maciej Jackiewicz

W królestwie ślepców – jednooki jest królem *Erazm z Rotterdamu
———————————

Od tylu lat błądził pośród ociemniałych

w nieznanym miejscu i krainie
niczym Tezeusz w labiryncie
tylko jak dziecko był bezradny
bez kłębka nici, daru Ariadny

szedł powoli i liczył tylko kroki
krzycząc z rozpaczy co chwilę
bądźcie przeklęci i też gińcie
gdy czuł że sam za chwilę zginie
zabity przez niewidzialnych żołnierzy

na drodze stanął mu król jednooki
w złotej koronie ubrany
w strój paradny
stój dokąd zmierzasz człowieku

szukam sensu życia
odparł królowi smutno
daj mi królu jeszcze czas
i żebym choć ten jeden raz
mógł serce nakarmić i duszę

jedną dobrą myślą przed potopem
bo on wszystko na koniec zaleje
pozwól mi napisać na pożegnanie
choć jeden ostatni wiersz

odparł jemu Jednooki
nic nie chcę i nic nie muszę
nałóż lepiej człeku szatę pokutną
ale wiedz że nie jestem Cyklopem

kto inny jest władcą tamtego i tego świata
prawdziwym twórcą dzieł wspaniałych
bo nie wiem czy o tym wiesz
że też Jego poznasz ale tylko na tyle

na ile twoje jestestwo w Niego uwierzy

Świat jak sonet odwrócony

Świat jak sonet odwrócony
Maciej Jackiewicz

Za oknem biały świat a śnieg pada
słońce się ukryło za chmurami
poeta w piecu drewno dokłada

Wróciła właśnie muza z rymami
coś na ucho jemu teraz gada
może bajki pomiędzy słowami

Kiedy kroniki otwiera strony
ociera czoło życiem zmęczone
czyta na głos swe strofy natchnione
stary zegar wtedy zmienia tony

Co by jeszcze? myśli rozmarzony
gładząc warkocze muzy plecione
serce przyśpiesza, bije szalone
za oknem biały świat odwrócony

Twarz nienawiści

Twarz nienawiści
Maciej Jackiewicz

Wymyśloną arką pomiędzy ludzkimi łzami
płynie na oceanie do wymarzonej mierzei
w oddali za mgłą świeci przylądek nadziei
lecz nie tej dobrej gdy swych żeglarzy mami

Karmiąc cykutą oraz zatrutym mlekiem
niszcząc wiarę w sercach w zarodku
to on królem świata zawsze pośrodku
mówi się o nim, że nie jest człowiekiem

Jest potężniejszy aniżeli bogini Kali
to razem z nią żyje wciąż w synergii
widzi swego boga co dnia patrząc do lustra

Dobrą nowinę gorącym żelazem wypali
i zdrapie ci strupy z wydumanej alergii
—————————————————–
znów powraca i znowu
tako rzecze Zaratustra

Komu…

Komu…
Maciej Jackiewicz

Komu ja jeszcze porymuję?
posplatam słowa jak kwiaty w bukiecie?
komu napiszę co serce czuje
po prostu człowiekowi czy jeszcze poecie?

Komu wiersz rymowany ułożę
opiszę jeszcze jeden przyśniony ziemski raj?
jakże smutno mi dzisiaj Boże
gdy zamiast piórem ktoś pisze gdzieś tam AI

Komu dzisiaj wiersz się skleci
i muza go przytuli ile tylko ma jeszcze sił?
komu śnią się szczęśliwi poeci?
prawdziwą poezję chcą obrócić w szary pył

Komu wiersz android poukłada?
coś napisze na czczo bo nie lubi chipsów
poeta z pomnika na bruk upada
podeptane kartki z pamiętników i grypsów

Haiku na Boże Narodzenie

Haiku na Boże Narodzenie
Maciej Jackiewicz

Na Boże Narodzenie
przybrany dziś stół
jasna gwiazda za oknem
zwiastuje wieści
pachnie choinka
znakiem nowego życia
nadzieją wśród nas

okruch opłatka
anioł śpiewa kolędy
jak magiczny czas

kolorowy świat
dzisiaj “wśród nocnej ciszy”
witam Jezusa

to nasz Zbawiciel
będzie pomiędzy nami
i pozostanie

Święta u Kiepskich – niewyemitowany odcinek serialu ;-)

Święta u Kiepskich – niewyemitowany odcinek serialu 😉
Maciej Jackiewicz

Zaraz mi wyrośnie całkiem garb
czy będzie wreszcie ten śledzik i karp?
pyta Halina i Ferdynanda wyzywa

już od pół roku leży gnat na stole
czarny od much i cały oblepiony
w skrzypiącej szafie powieszony
ojca garnitur pożarty przez mole

idzie zima a wraz z nią idą święta
w niedomytej wannie wciąż pływa
brzuchem do góry ryba już śnięta

oj smutna to będzie dzisiaj rodzinka
bo nie ma dziś w domu żadnego iglaka
gdzie nasze prezenty a gdzie choinka?
wasz ojciec nawet nie kupił stojaka

poszedłby zrąbać drzewko do lasu
lecz szkoda mu było też na to czasu

nie ma nawet przypalonego ciasta
choć matka tak jak może się stara
szkoda marzeń o zakalcu i pierniku

będzie czarny chleb i z kranu woda
zaparzona w pordzewiałym czajniku

tylko co dzisiaj na wieczerzę poda
bo kiedy wysłała Ferdka na zakupy
i wreszcie wrócił do swej chałupy
przyniósł jedynie zgrzewkę… browara

matka wie, że w domu brakuje chłopa
dobrze przepowiedziała kabałę starucha
będzie kochał wódkę i piwo od małego
a swej żony nigdy w życiu nie posłucha

oprócz pustych butelek nie mają już niczego
żyją z dzieciakami gorzej niż pies z kotem
piją też codziennie za własne i cudze błędy
dziś nawet im się nie chce zaśpiewać kolędy

matka chodzi po chałupie tam i z powrotem
połamaną szczotką zmiata śmieci w jeden kąt
po cichu życzy sobie, dzieciakom i dla jełopa

RODZINNYCH I WESOŁYCH ŚWIĄT

Taka zima

Taka zima
Maciej Jackiewicz

Śniegu znów jeszcze ni ma
mróz siarczysty nie trzyma
Taka zima

Kto huśtawkę tę wytrzyma
gdy na klimat aż się zżyma
Taka zima

Pogodynki mrugają oczyma
misio w gawrze teraz kima
Taka zima

Pogoda jak z monologu Tyma
lub ze skeczu Krosnego mima
Taka zima

Kiedyś była taka długa i zimna prima
wszędzie biało jak w wierszu Tuwima
Taka zima

Grzane piwko piję sobie u Maxima
bo to nasza jest polska i rodzima
Taka zima