Archiwum kategorii: Ewa Maciejewska

– rozmowy bezpardonowe –

– rozmowy bezpardonowe –
Ewa Walentyna Maciejewska

zapytam wiatru czy dziś przyniesie
cichym poszumem dobre przesłanie
czy swą radością chce mnie obdzielić
bym czuła lekkość myśli przyjaznej
zapytam wiatru czy może pomóc
rozplątać węzły chmur gordyjskich
czy jego siła i dobre tchnienie
choć raz okażą się przyjacielskie
nie bój się prosić o pomoc wiatru
nie bądź jak trzcina wiotka samotna
bo kto o wsparcie umie poprosić
już jest zwycięzcą w przystani piętna

Koniec roku szkolnego – strofy dla dzieci

Koniec roku szkolnego – strofy dla dzieci
Ewa Walentyna Maciejewska

Za wszystkie psoty dziś przepraszamy.
My przecież bardzo panią kochamy.
Cóż, dzieci lubią figle i żarty,
ale kochają sercem otwartym.

Za miłe słowa, morze nauki,
jesteśmy wdzięczni – Motylki, Żuki.
Za cierpliwości wielkie pokłady,
i za matczyną troskę, porady.

Każde dziękuję, przepraszam, proszę,
ze sobą zawsze w słowniku noszę.
W maleńkich sercach ślad pozostanie,
na długie lata, życia fundament.

Życzymy pani wakacji pięknych,
słońca, uśmiechów, jak góry, wielkich!
W miłych wspomnieniach roku szkolnego
łza się zakręci pani, kolegom…

– nad morzem –

– nad morzem –
Ewa Maciejewska Maciejewska

Zachodem słońca ukoję duszę,
purpurą nieba, turkusem fali.
Nadmorską bryzą rozpieszczam zmysły,
myślom pozwalam się hen, oddalić.

Bursztynem jasnym pachnie powietrze.
Iskierki złote wplatam we włosy.
Z wiatrem szaleństwo rodzi się nowe,
tu odpoczywam czując niedosyt…

Muszelce białej powierzam słowa,
wysyłam listy w morskie otchłanie.
Otwarte dłonie napełniam ciszą,
na ciepłym piasku trwam w błogostanie…

– w klasztorze Cystersów –

– w klasztorze Cystersów –
Ewa Walentyna Maciejewska

nad klasztorem Cystersów
słońce
upomina się o uwagę
zaglądając w opuszczone okna komnat
zahacza blaskiem o pozłacane sklepienia
sali książęcej, sali balowej, refektarza
zasiada na tronie wspomnień
dawnej świetności
dając współczesnym złudzenie bezpieczeństwa
arkady pełne cienia pamiętają
echo kroków mnichów
podążających na poranne modlitwy
na kamiennych schodach
para turystów kradnie
chwile oddając się namiętnym pocałunkom

nad dachami krużganków unosi się
duch ponadczasowego
sensu istnienia

– ostatni spektakl –

– ostatni spektakl –
Ewa Walentyna Maciejewska

na niebie spektakl złotego morza
fal wyzłacanych błękitem snów
na miękkich łąkach mgłą przetykanych
snują się szepty podniebnych dróg
słońce reżyser maluje płótno
rozświetla moce podniebnych pól
anioł w niebieskiej zwiewnej sukience
tańczy na gamach nieziemskich nut
zniknął horyzont granice ślady
świat tworzy jedność zapętla czas
cieszmy się każdą ulotną chwilą
szansa się skończy nie będzie nas
czerpmy garściami ostatnie blaski
cieszmy się chwilą szepczmy do gwiazd
bo kiedy spektakl dobiegnie końca
nie wróci słońce nie będzie nas…

– rdzawe tęsknoty –

– rdzawe tęsknoty –
Ewa Walentyna Maciejewska

nabrzmiałe deszczem ciężkie dzwony kiści
kłaniają się niebu na dzikich wertepach
tam im niestraszna burza i wichury
rozmawia z wiatrem majowy włóczęga
deszczowe krople rozkosznie z ramion strąca
zapachem emanuje tajemnicą odurza
haftowane świeżością jedwabne krzyżyki
słodyczą bieli i fioletu
w majowej poezji kuszą
gałązki szczęścia wiosennego zamętu
na pożegnanie rdzawe piękno zrzucą
w gąszczach tęsknoty słowicze trele sprawią
że w pełnej krasie znowu majem powrócą

Poezja dla dzieci – Czy ślimaki to mięczaki

Poezja dla dzieci – Czy ślimaki to mięczaki
Ewa Walentyna Maciejewska

Spotkał ślimak dziś sąsiada.
Słonko świeci, deszcz nie pada,
więc zaprasza na wędrówkę.
Nie ma zgody na wymówkę.
Pełznie ślimak bosą stopą
i oddycha mokrą rosą.
Tutaj kwiatek, a tam mięta.
Trasę całą zapamięta,
bo zostawia, małą nóżką,
dłuuugie ślady, drepcząc dróżką.
Wyprzedziła ich stonoga:
– Co to? Czasu wam nie szkoda?
Ślimaczycie się powoli,
że też noga was nie boli! –
A ślimakom się nie spieszy.
Taki spacer bardzo cieszy.
To najlepszy relaks przecież,
nic lepszego nie znajdziecie!
Gdy się zmęczą – odpoczynek
każdy w swoim domku czyni,
bo go noszą na swym grzbiecie!
Tak ślimaka poznajecie.
Chociaż domek ten niewielki,
z kolorowej jest muszelki.
Takiej twardej i bezpiecznej,
nawet gdy jest na wycieczce.
– Ślimak! Ślimak! Pokaż rogi! –
jak nie wrześnie ktoś w pół drogi.
Przecież to nie rogi wcale,
ale czułki doskonałe!
Ostrzegają, nawigują,
bezpieczeństwo też znajdują.
Mały mięczak was nauczy,
jak emocje wielkie studzić,
konsekwentnym być, cierpliwym,
i łagodnym być dla innych!

urok konwalii

urok konwalii
Ewa Walentyna Maciejewska

rozfalowal się woal
małych dzwonków w przestworzach
biała radość dla świata
urok wspomnień jak pożar
rozkołysał wzruszenia
spłynął zapach z błękitów
kryształowy aromat
w połaciach seledynu
te zielone polany
zniewalają widokiem
małych dzwonków srebrzystych
nad muzyki potokiem
pachną majem i wierszem
konwaliowe dywany
spójrz w ich serca maleńkie
ujrzysz świat zaczarowany
zanim lato otworzy
złotem słońca krainę
małą perłą konwalii
tak cudnie się zachwycę
zapomnę się na chwilę
wśród akordów ich brzmienia
aby znowu uwierzyć
w świata lepsze istnienie
konwaliowy dzwoneczku
rozdzwoń radość dla świata
niech się niesie pod nieba
konwaliowa kantata

– tajemnice maja –

– tajemnice maja –
Ewa Walentyna Maciejewska

zaplątała się azalia we włosy
złotym blaskiem skroń oprószyła
w kwiatach maja tkwi siła i urok
urok maja tak szybko przemija

nasyć maju myśli zapachem
odurz barwą i mocą przetrwania
wpleć pasemka złotoczułych oddechów
nakarm zmysły melodią przemijania

optymizmem mi sypnij na szczęście
drobnym pyłem jak groszem na drogę
bym poczuła że warto się trudzić
cienie blaski życia opoką

Międzynarodowy Dzień Strażaka – z dedykacją dla Kępińskich

Międzynarodowy Dzień Strażaka – z dedykacją dla Kępińskich
Ewa Walentyna Maciejewska

Dziękujemy, druhowie strażacy,
za odwagę, ofiarność, poświęcenie.
Noce nieprzespane, w gotowości czuwanie,
bezinteresowne niesienie pomocy.

Wasza służba to dar heroizmu,
czas wysiłku, stresu, ryzyka.
Strażacki mundur symbolem niezawodności
w służbie dla drugiego człowieka.

Nie straszny wam pożar czy powódź,
i zwierzęta też mogą na was liczyć.
Głos syreny wzywa na ratunek,
gdzie zło zagraża – tam strażaka dzielne oblicze.

Bezpiecznej służby, braci strażacka,
wasza misja to zawód wyjątkowy.
Niech święty Florian opieką otacza.
Szczęśliwych powrotów. Szacunek zasłużony.

W maju

W maju
Ewa Walentyna Maciejewska

Nie muszę jechać, hen, w dalekie strony,
nie muszę wrażeń szukać ponad miarę.
Wystarczy zieleń, niewinna majowa,
i słońca promień.

W błękitach nieba niech utoną myśli,
w szmaragdach łąki, zapachu czeremchy,
błyszczącej rosie nanizanych liści,
świtem spokojnym.

Napełnię serce muzyką wszechświata,
brzęczeniem pszczoły, grą, na strunach, świerszczy.
Tu dzika jabłoń obsypie mnie kwieciem
w ten czas najlepszy.

Słoneczny promień cienie nasze kreśli,
nad polną ścieżką, nad polem majowym.
Bocian dostojnie krajobrazem kroczy,
szczęśliwy w domu.

Wiatr rozkołysze biel i czerwień flagi,
które jak liście na drzewach roztańczy.
Barwy najmilsze, ojczyźniane ptaki,
tak wiele znaczą…

– mojemu miastu wiosenne westchnienia –

– mojemu miastu wiosenne westchnienia –
Ewa Walentyna Maciejewska

I cóż mi w tym życiu jeszcze pozostało…
Kilka westchnień wiosną, pomarszczone ciało.
Ale siła ducha daje radość bycia,
nie na piedestale, a na schodach życia.
W duszy wciąż kiełkują optymizmu pędy.
Nie wiem skąd się biorą Najwyższego względy.
Oparłam się burzom, niekochaniom wszelkim,
a ON zsyła Łaski, bez wołań, bez przerwy.
I te proste słowa, co w rymach ujęte
zesłane ze słońcem na spacerze dziennym.
Tłuką się, kołaczą, trudno ich nie spisać.
Skoro usłyszałam, niech innych kołyszą.
Ach, zaczerpnę mocno boskiej namiętności,
bo nie trzeba widzieć, by poczuć dłoń troski.
Na blejtramie życia kreślić krajobrazy,
tylko te radosne niech się jeszcze zdarzą.
Miejsce swe rodzinne wciąż opiewać w wierszach,
bo to moja miłość, najpierwsza, najszczersza.
Zna wszystkie sekrety, radości i smutki.
Bardzo zasługuje na liryczne nutki.
Pragnę, aby o mnie nie mogło zapomnieć,
gdy będę spoglądać zza kurtyny wspomnień.
Ja cię nie zawiodę, niczym nie omamią.
Swoim cichym sercem kocham cię tak samo.
A Bóg niech prowadzi, uchroni przed burzą.
Uliczki, historia trwają jak najdłużej…

***(spotykasz ją…)

***(spotykasz ją…)
Ewa Maciejewska Maciejewska

spotykasz ją wszędzie
gdy się rozejrzysz dobrze dokoła
na miodnych łąkach
w brzęczeniu pszczoły
zimy błękitach
dziecka wołaniu

obsypie barwnym oddechem wiatru
poczujesz zachwyt każdym ze zmysłów
spróbujesz zamknąć
w słowach jak w klatce
a ona wymknie się bezszelestnie

nieujarzmiona
wolna
Poezja
królowa życia
i śmierci

– w ogrodach świata –

– w ogrodach świata –
Ewa Walentyna Maciejewska

gdyby w ogrodzie świata
kwitły tylko róże
świat byłby różany
pachniał różą
i ranił?

gdyby w ogrodzie świata
dojrzewały owoce
wodziłyby na pokuszenie
pierworodne plany
świat byłby
zbawiony?

gdyby w ogrodzie świata
zasiano tylko wiersze
wiersze kwitłyby
dniem i nocą
od wiosny do wiosny
świat byłby
nieśmiertelny?

od wojen wolny?

– czwarta rocznica agresji na Ukrainę –

– czwarta rocznica agresji na Ukrainę –
Ewa Walentyna Maciejewska

wciąż biją serca
pod gruzów ciężarem
niebo ma barwę stali i ognia
nie znikła cisza
trwoga się utrwala

dumna Ukraina
płaci za wolność
najwyższym wymiarem

znicze pamięci
czwartą zimę płoną
skronie nieba
lęk
opatruje rany
świat bezradnie przygląda się
bratobójczej paradzie

jak długo jeszcze…

– melodia wiatru –

– melodia wiatru –
Ewa Walentyna Maciejewska

miałam dziś sen, szalony sen
pędziłam na skraj świata
słyszałam tętent końskich kopyt
melodię wolności i wiatru

kłusem i stępa przez dzikie knieje
za światłem blasku ognia
echo galopu niosło kurz
w nozdrzach zapach słońca

płomień ogniska ogrzewał twarz
zaglądał w końskie źrenice
bohema znała wolności świt
taborem koczowała przez życie

księżyc tańczący w rytm kastanietów
przy dźwiękach srebrnej gitary
targały grzywami rączych koni
wróżbą z talii kart Cyganki

ech, gdyby znowu wrócił ten sen
iskrami na uroczyskach
może to prawda była, może nie
a tylko noc czarodziejska…

– ostatnia iskra –

– ostatnia iskra –
Ewa Walentyna Maciejewska

zanim wstanie dzień
nim brzask rozproszy snu koraliki
porcelanowy księżyc zgasi świt
będę brodzić po ruchomych
piaskach bezkresu

już nie dla mnie pierwsze iskry
już za późno, za późno, za późno
bagaż doświadczeń spakowany w walizki –
próżnia

po bezkresie ruchomych piasków
stąpam coraz pewniej
nie boję się spojrzeć
w czasu twarz
gdzie młodość rozmazana we mgle

nim dopali się ostatnia iskra
zadrżą wersy pod bladym księżycem
wolne ramiona, moja cisza…
przekroczę mapy subtelne granice

bagaż doświadczeń spakowany w walizki
dopala się ostatni ogień
już za późno, za późno, za późno
cień
płomień

Wiersze i koty

Wiersze i koty

Budzi się w ciszy nowy wiersz,
gdy świt dotyka powiek okien.
Spada na cztery łapy jak kot,
i własną wybiera drogę.

Poeta fajkę zapala i
podkręca długie wąsy,
gdy czarny kot przebiegnie mu
czasami drogę niechcący.

Nieraz poeta rymy gubi,
kłębi się dym z poety fajki,
czuje, że traci wiersza kunszt,
z pióra spływają same bajki.

A wiersz jak kot, swe liże łapy,
i grzbiet nadstawia do głaskania,
czule tak łasi się do rąk,
bo wiersz i kot – są do kochania!

***

***
Ewa Walentyna Maciejewska

schowam między bajki
nieudane zaklęcia
wyrwę ciszę światu
z otchłani niemocy
będę lepszą wersją
kiedy anioł milczy
spiszę ciche wersy
oczyszczą
uleczą …

Urodziny Amelki

Urodziny Amelki
Ewa Walentyna Maciejewska

Ćwierkają wróbelki od samego rana,
że masz urodziny, Amelko kochana.
Płyną dziś do ciebie serdeczne życzenia –
w zdrowiu i radości spełniaj swe marzenia.
Miej przyjaciół dobrych, niech o ciebie dbają,
i swoją radością czule otulają.
Bardzo wielu przygód oraz snów magicznych,
niech króluje przyjaźń i zabawy liczne.
Skacz często do góry, humor miej w kieszonce,
dziecięcą fantazję niech ogrzewa słońce.
Zdmuchnij raźno świeczki z gór tortu słodkości,
i w tym dniu świątecznym przyjdzie mnóstwo gości.
Bądź gwiazdą na co dzień i świeć coraz jaśniej,
Anioł strzeże zawsze, światło twe nie gaśnie.