Archiwum kategorii: Elżbieta Andrzejewska

Pamiętaj

Pamiętaj
Elżbieta Andrzejewska

Pamiętaj dziewczyno
co kulisz się w sobie
bo ktoś bardzo zranił
i nie radzisz sobie

Przeżyj to prawdziwie
nie wypieraj bólu
bo wróci do ciebie w nie właściwej chwili

Podziękuj też sobie
za refleksję mądrą
że wybrałaś siebie

Dziewczyno z ulicy, że szkoły i z pracy
pamiętaj o sobie
gdy życie zaskoczy

Odejdź gdy zobaczysz
że ktoś nie wart Ciebie
Oczekuje tego czego dać mu nie chcesz

Przytul samą siebie
Tak pięknie cudowną
że uśmiech ten w sercu uleczy samotność
żeby w chwilę potem
spacerować sobie
z tym kogo wybrałaś
Posłuchałaś siebie

Boże Narodzenie

Boże Narodzenie
Elżbieta Andrzejewska

W kuchni zapach ciasta
piernik i makowiec
choinka
śpiew kolęd

Marzeń sto tysięcy
by było jak kiedyś..
lub może inaczej
byle blisko siebie

Stół już przystrojony
pachnący daniami
uroczysty nastrój
opłatek w dłoni

Jest to czas Narodzin
w tej chwili jedynej
Kiedy mały Jezus
tuli w nas dziecinę

Uświęca tą chwilą dobro
w nas złożone
I prosi dziś bardzo
by dawać je dalej

Aniołów dzwoneczki
echo w przestrzeń niesie
I gwiazdą ta pierwsza
Jasnością zaprasza

Zasiądźmy więc razem
do wspólnego stołu
wspominajmy dobrze
te lata przeżyte
w których wszystko było
pretensje i żale i tęsknot tysiące
jak to w życiu bywa

Teraz jest ten wieczór
Który pozostanie
gdy nas już nie będzie

Chrońmy dobrą pamięć
No ona zostanie
gdy już nas nie będzie

pamięci Magdy Umer

pamięci Magdy Umer
Elżbieta Andrzejewska

Przyroda spójna z sercem niemocy
Ciało ściągnięte bólem
śledzi ruch liści tańczących z wiatrem
zapisuje wersety na ostatniej kartce

Życia pozostało tylko tyle
że ledwie wystarczy na jutrzejszy poranek
powstały z cieni nocy

Miłość przygarnia dziecięce serce
wersety poezji na pięciolinii nut
całują odejście

Miłość tuli duszę
Śpiewa ptak

Ciszę odejścia zamieszkuje pamięć
bliskością poruszeń
pozostawionych na wieczną pamięć

Było sobie życie…

Było sobie życie…
Elżbieta Andrzejewska

Układała tożsamość ze słów zasłyszanych
by znaczyły coś o niej
Tuliła nagość zwrotami zasłyszanymi od innych
by ocieplić to co w niej zamarzło

A przecież była piękna i mądra w tej kruchości
która drażniła jednakowość
Mówiła nie ważne zaprzeczając temu czego potrzebowała

Kiedyś ktoś zranił ją bardzo gdy z pąka wyrastał w niej kwiat i określił jej los niemożnością odejścia
Uwięził w niemiłości

Któregoś dnia odeszła niepewnym krokiem
i szła latami
Na ścieżce swojego wyboru
spotkała siebie

Krajobrazy dobra wewnętrznego
współgrał z wszechświatem
w leczący sposób wybrzmiewały akordy wspomnień

Stała się wszystkimi żywiołami
obecnym w niej różną siłą
Stała się wolna od niechcianego tak

My osobni

My osobni
Elżbieta Andrzejewska

Moje łzy tamtego dnia
i na sercu liczne rysy
obojętność Twojej twarzy
chłód spojrzenia

więc te lata nasze wspólne
dla mnie ważne nic nie znaczą
kłamstwa szlaki przemyślane
dziś rozstaniem

co sprawiło twoją przemoc
granie uczuć
w moim sercu się chowałeś
karmiąc ego

nie myśl sobie
że mnie nie ma po rozstaniu
odzyskałam siebie samą

nie stwardniało moje serce
kocha mądrzej

moje myśli spacerują tamtym szlakiem
by je przeszłość ułożyła
tak by karmić moja duszę przebaczeniem

łez już nie ma tylko wdzięczność
za rozstaniem
życie moje ocaliłam by żyć lepiej

Moje serce nie stwardniało
kocha mądrzej
odnalazło swoją drogę
by otwiera się na nowe
niepoznane źródła łaski

czasy takie…

czasy takie…
Elżbieta Andrzejewska

W czasie dziwnie nowoczesnym
ludzie przed czymś się chowają
są co prawda na fb
lecz bliskości nie doznają

kiedy AI przybędzie do nich
kawę poda talerz zmyje
i wygoda ta wygoda
dziś zbyt cenna no bo zamiast…
coś zabierze, coś zepsuje

nie pomoże łapka w górę
i serduszek trzy tysiące
zamiast ciała jakiś robot
nie zastąpi tej bliskości
która ciepłem swym ogarnie
noc i ranek i południe

spacer

spacer
Elżbieta Andrzejewska

Starych marzeń czas już minął
a w kokardach myśli dobre
uwieczniają tu i teraz
fotografią wielu znaczeń

Jest wileńskiej ziemi przesmyk
i Mazowsza ciepła nuta w tej krainie wierzb
żuławskich
menonitów stara sztuka

są wyjazdy do Afryki i Sahary ciepły piasek
dróg tak wiele już przebytych
do przybycia wąska droga
światłem jasna
tym od Boga

Piękna

Piękna
Elżbieta Andrzejewska

Mówili o niej
Zwariowana
Tak kolorowo
Jest przecież stara

Ona zaś życie afirmowała

Barwami dając do zrozumienia
że te kolory
to różne zdarzenia

W tle była czerń
Kolor pożegnań
I biel powrotów
żółte kaczeńce z tamtego roku
ognista miłość purpurą obecna
I moc zieleni
pięknem widoczna

Wręczyła bukiet
Tym od oceny
Żeby zmienili swoje spojrzenia

A potem w błękit się przyodziała
z welonem marzeń
poranek witała

Posłała zapach porannej maciejki
Tym co im smutno
By lepiej w dzień weszli

I zatańczyła szaleństwem tej chwili
Bo życie wiatrem
W zalążku nadziei

Szczęście

Szczęście
Elżbieta Andrzejewska

Przyjmując Miłosierdzie Boże
W ofierze krzyża
Przyjmuję szczęście
Tej miłości
Która chce dla mnie dobrze

Podpisuję się osobistym doświadczeniem wiary
I pragnieniem by stało się to udziałem
Wielu pragnących

Miłość daną mi za darmo
Przyjmuję
By napełnić pustą czarę mojego jestestwa
Bo tego Kochania
Nic nie zastąpi

We wnętrzu powstaje rajski ogród
Mam konewkę
żeby podlewać
Użyźniać glebę mojego serca
Przyjmować

Chwila

Chwila
Elżbieta Andrzejewska

Piję kawę o piątej rano
na zielonym dywanie
Przed domem

Smak wspomnień i miłości
Tak żywo obecnej
Że uśmiech z twarzy nie schodzi
Wdzięcznością

Za domek z przedmieścia
Albumy ze wspomnień
Miłości smaki wielorakie
Tą chwilą bogate

Podróże po świecie
No i te w głąb siebie
Które są radością głębszego poznania
I świata i siebie

Na dywan zielony
Przybył kot sąsiadów
a kwiat nie poskąpił paru płatków bratka
Ptak pióro zostawił
Od promieni słońca
cieplutko i dobrze
Docenieniem blasku
Obecnością chwili

Obecność

Obecność
Elżbieta Andrzejewska

Człowiek samotny
Obecny w sieci
Szuka sposobu
Tego przetrwania
Co łzę mu otrze
Serduszkiem i łapką
I mrok odgonić
Zbyt często obecny

A ludzi w koło takie wielkie tłumy
I pośpiech w którym wielkie zagubienie
I oczy takie co nie mają czasu
by dojrzeć więcej
niż jest im zadane

Śpiewa piosenkę natura istnienia
Bogu mądremu
Miłością odwieczną

Prosi człowieka
By tą miłość przyjął
złożeniem rąk do modlitwy

By zaraz potem nie czuć się samotnie
By zaraz potem ożyć Nowym Życiem

Rozstanie

Rozstanie
Elżbieta Andrzejewska

Taki w niej ból odchodzenia
Jak w córce dzieciństwa
Które nie chciało odejść
Dopóki rąk
nie złożyła do modlitwy

Obydwie płakały
Tuląc smutek
ciepłym oddechem przebaczenia

Czas rozstania
w nowym początku
miał oczy matki i córki
Nie pytając dlaczego

Tamten i ten świat
Łączy wspólnota wiary
W duchowe obcowanie
bezdotykową obecność

Teraz

Teraz
Elżbieta Andrzejewska

Spotkałam Kasię
Miała policzki ogorzałe wiatrem
i uśmiech sprzyjający spotkaniu
Powiedziała, że porywisty wiatr
złamał drzewko
dodając
Było zbyt młode żeby wytrzymać huragan

Pomyślałam sobie
Tak, do silnego wiatru potrzeba stabilności
przeżytych lat
Doświadczenia

Natura ludzka i żywioły
W tym przedziwnym istnieniu
Są zawsze razem

Zapamiętanie

Zapamiętanie
Elżbieta Andrzejewska

Dzień dobry Tato
wspomnieniem dojrzałym
śladami wspomnień
co wprawiają w podziw
że dałeś radę kiedy trzeba było
bezpieczną przystań tworząc
domem.

Imię Elżunia
które wymawiałeś pamięcią wiodą
mnie w tamte klimaty
gdy słońce pustyni parzyło mnie w stopy
naszej podróży do Ksar Essouk w Maroko.

Milczałeś dużo lecz wsparłeś mnie wówczas
gdy niemal wszyscy mówili, źle robisz
Dałeś mi siłę ufając mi bardzo
pomogłeś iść dalej odwagą
wbrew temu co ludzie
wówczas szeptali…

Imię Elżbieta może dzięki temu
nie brzmi samotnie, gdy
czasem wiesz przecież…
muszę się zmagać jak ty się zmagałeś
nieco podobnie i nieco inaczej…

Rozumiem dużo i wiem dziś tak bardzo
no i przepraszam że zawodziłam
może za często
sama już nie wiem

amplituda życia

amplituda życia
Elżbieta Andrzejewska

Jakie to czasy
gdzie wszystko jest jawne?
a w szczególności to co mniej istotne
by w czasach dziwnej inwigilacji
stwarzać pozory wolności i prawdy.

Ukryta prawda to podziemie sieci
w tym jakże dziwnym zdalnym sterowaniu
człowiek jest rzeczą do niechlubnych celów?

Osłabić wartość zapisaną w dziejach?
no i co jeszcze….
warto się dowiedzieć wiedzieć
potrzeba odwagi.

Wszystko dostępne
wszystko dozwolone
portfel zwycięża lecz tylko pozornie
a szczęście w ludziach coraz mniej obecne.

Samotność w sieci
przy rodzinnym stole
pytań za wiele o stan posiadania
i przydatności ludzkiego istnienia
z terminem ważności jak rzeczy.

Ktoś powie smutne
tak, bo jest to smutne
smutek konieczny
że tak kreowana nasza rzeczywistość
cieniem Hadesu zwycięża okrutnie.

My jednak jeszcze wiele możemy
wykorzystajmy więc czas nam dany
by pooddzielać plewy od ziaren
co kupczą życiem na zmarnowanie
tylko czy chcemy?

Zechciejmy zatem nie ulec ułudzie
i zgłębiać prawdę na ile zdołamy
zadać pytanie dokąd zdążamy?
co warto zniszczyć a co ocalić?

Bądźmy tą solą co smak nadaje
wartością glebę nasyca
bądźmy nadzieją spowitą w dobro
chociaż jak mówią szlachetność nie w modzie
moda przeminie a człowiek zostanie
na skraju przepaści
nie drogi.

wolni i nie wolni

wolni i nie wolni
Elżbieta Andrzejewska

Ciszo moja co płyniesz strumieniem
cichutkiej wody
spełniając pragnienie
by w tej cichości wyłonić siebie
z wielu nadmiarów i powinności.

Nie tracić z oczu słów pełnych treści
bo są obecne zauważeniem
stąpać po ziemi mocno i odważnie
nie dać się mamić.

próba generalna

próba generalna
Elżbieta Andrzejewska

Jeśli odejdę
pozostawię imię
pamięcią licznych
aktów pamiętania
i może jeszcze coś o czym nie wiem
co smutek zmilczy
lub radość zaskoczy.

Jeśli odejdę
to przecież konieczność
przy narodzinach niewinnie obecna
Podziękowaniem wypełnię odejście
uśmiechem nikłym
dwóch światów

Spełnię tęsknoty pełne ideałów
o tej miłości co staje się wieczna
i poznam życie inne niż obecne
choć teraz łezka ale ta niebieska

W błękit spowita wciąż kłaniam się życiu
no i kochaniu choć pokaleczonym
no i przepraszam bo przecież jest za co
bo w wielkim chceniu wiele nieumienia.

Nic

Nic
Elżbieta Andrzejewska

Nic nie istnieje bez czegoś
coś nie powstaje z niczego
mgła się pojawia i znika
tęcza wskrzesza nadzieję.

Kwiaty wciąż zakwitają
ciągle niezmienną wiosną
a drzewa liście tracą
nie udawaną jesienią.

Zima w bieli obecna
zdaje się mówić wiele
budzi ze snu na jawie
nie mówi o powrocie.

To jeszcze oczywiste
że mamy pory roku
coś jednak ciągle tracimy
bez możliwości powrotu.

Jednak od nas zależy
jak wyrzeźbimy ten pejzaż
pomimo licznych hejtów
i podzieleniem w podziałach
braniem za credo życia
mowy tej z nienawiści.

Budźmy się ciągle do wiosny
rozumem własnym
nie zdalnym
uwierzmy bez przyczyny
w zasoby ludzkie i prawdę.

czas teraźniejszy

czas teraźniejszy
Elżbieta Andrzejewska

Dryfuje świat
do nie przystani
pozorem poprawności
wymawianej słowami
rzekomej i nie rzekomej
mowy nienawiści
i cisza ta pozorna
zamyka
pozorami niszczącej wolności.