poranek
Elżbieta Andrzejewska
Śpiewy ptasie
budzą świt i otwierają oczy
przyjazne rankowi i człowiekowi
Listki róży wzrastają, żeby przywitać kwiaty
Trawa zielenieję nadzieją
że zdoła otulić stopy
a zapach koszenia przywoła dobre myśli o jej znaczeniu
żywopłot sposobi się do życia
chce koić zmysły a oczom przydać blasku zachwytu nad pięknem
Słońce pieści twarz
wita miłością dotyku
Chmura przyniosła deszcz żeby napoić zieleń
Chmury płyną nad nami
dając wytchnienie patrzeniem w niebo
gdy na ziemi tłoczno i gwarno
Zapach wiosny odradza wszystko co kiedyś było odejściem
Powraca zielony oddech
liść przy filiżance kawy
zwiastun bliskości z człowiekiem
uświadamia ważność kontemplowania
Kwiat wprowadza w radość krzepiąc serce
że przemijanie jest zapisane w naturze powrotami
i wzmaga bogactwo przeżywania
niewyobrażalnego piękna
Jest cicho
wolni i nie wolni