Archiwum kategorii: Marcin Olszewski

Lepsze życie

Lepsze życie
Marcin Olszewski

Chcesz lepszego życia? Chcesz się wyrwać stąd?
Jest sposób. Będzie kosztowało. Oszczędności życia?
Wybieraj. Czy tu wśród lęku i trwogi. Czy tam
W ciepłym miejscu, gdzie przyjmą Cię jak swego?

Jak już dotrzesz do mnie. Pokażę ci miejsce. Tam
Już będą czekać. Wsiadasz do busa i jesteś w raju
Chcesz? Weź całą rodzinę. Będzie większa stawka
Czymże jednak pieniądz, wobec tego co zastaniesz?

Ciemność, chłód. Nie ma niczego poza stratą pieniędzy
Jesteś towarem nie człowiekiem w rękach polityków
Jak niegdyś żywe ludzkie tarcze przed czołgami
Dzisiaj ty jesteś elementem wielkiej gry i presji

Ci z tyłu „ani kroku w tył”. Ci z przodu „ani kroku w przód”
Masz kurtkę i latarkę, ciepłą zupę i nocleg. Jesteś potrzebny
Zostałeś oszukany. Zapłaciłeś, nie wpuszczają. Pokaż gniew
To nie my. To oni są tymi złymi. Masz honor w genach?

Pokaż złość, pokaż nienawiść. Zareaguj agresją

Bez sugestii. Sam wiesz co masz robić

Sam podjąłeś decyzję by tu być. Na korzyść

Naszą. Przede wszystkim naszą

Numer

Numer
Marcin Olszewski

Wielocyfrowe numery z dalekich Wysp Naiwności
Chcesz porozmawiać? Nie ma problemu. Płać i płacz
To później jak otrzymasz rachunek. Na razie mów, dużo
Im więcej mówisz, tym więcej będę pytać. Odwracać

Uwagę od czasu minut i kosztów

Potrzebujesz tego, nie? Nie martw się. Zawsze czekam
Jesteś samotny, nie masz kim rozmawiać? Masz problemy?
Rozwiążemy je razem. Przeprowadzę Cię przez taką drogę
Jakiej jeszcze nie przeżyłeś. Nie jesteś sam. Ja i moje minuty

Też jesteśmy z Tobą. Oby jak najdłużej

Nie, nie rozłączaj się jeszcze. Jak się teraz rozłączysz
Nie poznasz największej tajemnicy która doprowadzi Cię
Do szczęścia, pieniędzy, miłości. Zadam tylko kilka pytań
Mogę być dla Ciebie wróżką, kochanką. Wybierz, proszę

Wybierz proszę mój numer. Zadzwoń

Lip-syncing

Lip-syncing
Marcin Olszewski

Śpiewam. Utwory zajmują czołowe miejsca na liście
Ładne opakowanie. Strategia. Ładna twarz. Uwierz
Dlaczego wszystko jest tak piękne, zsynchronizowane
Uwierzysz. Podoba Ci się utwór? Wierzysz w to

Co ma być przekazem

Co chcemy byś zobaczył

Piękne usta, poruszające się słowem piosenki
Dopóki czasem taśma się nie zatrzyma
A ty nie słyszysz śpiewu. Bo tak miało być
Piękno na scenie. Dobry głos w cieniu

Tak się robi event

Pominięcie w kasie, napisach, faktycznej twórczości?

Sprawy sądowe?

Cel uświęca środki

„My tylko trochę poprawiamy Pana Boga”

Baśń tysiąca i jednej nocy

Baśń tysiąca i jednej nocy
Marcin Olszewski

Blask stroboskopów, światło na włosach
Miękkie fotele, walki na scenie. Wieczór
Piwo w szklance, uśmiechy tych które walczą
Postawicie na którąś, chłopaki? Oglądajcie

Potem noc. Dwa pokoje w domu. Zetknięcia ciał
Przyjemność, która dała początek czegoś nowego
W bardzo młodym wieku. Wieczór, rzędy, uśmiechy
Muzyka, przyciemnione światła. Gładkość ciała

Wizyty. Wspólne wypady do klubów, zakupy. Sen
Zwierzenia. Mapa ciał Warszawy, perfum na twarzy
Szminek po pocałunkach. Gdzie czas nie kończy się
Na seksie. Twój problem, moim problemem. Poradzimy

Masz zakupy do lodówki. „Jesteś moim rycerzem z bajki?”
Jestem. Z bajki nazywanej życiem. Gdzie nie pytamy się
Co kto robi i dlaczego, chyba że chcemy. Gdzie drinkujesz
By zabić stres i to czego tak naprawdę nie chcesz robić

Ile jest warta godzina życia, noc, tydzień? Ile jesteśmy
W stanie poświęcić dla realizacji potrzeb. Tych
Na chwilę, tych na całe życie. Nie ma takiej ceny
Nie wszystko za kasę. 100 i więcej kobiet

Spotkaliśmy się na drodze życia

Wartość

Wartość
Marcin Olszewski

Masz wartość? Będę Twoim rzeczoznawcą uczuć
Operat szacunkowy, podejście dochodowe. Metoda
Zysków. Zyskasz. Zapewniam Cię. Przecież kochasz?
Jak bardzo? Pokaż na co Cię stać. Inaczej nie będę

Julią na balkonie

Wybierz ten hotel. Podoba mi się. Ma 4 gwiazdki
Pozwólmy sobie na odrobinę luksusu. Płać i płacz
Idziesz na smyczy mając w oczach marzenia. Myśl
Nie tym co wszyscy. Myśl tym co pozwala na luksus

Jeleń na rykowisku

Pójdziemy do tego salonu biżuterii. Wybiorę co chcę
Wszystko ma swoją cenę. Ty płacisz, ja korzystam
Chcę jeszcze to i tamto. Nie chcesz mi kupić?
Bo się pogniewamy. Czyli już mnie nie kochasz?

Tylko tyle jestem dla Ciebie warta?

Gdy już ostatnie marki wyciągniesz z konta
Wyczyszczony do cna w drodze iluzji o miłości
Której pozór łatwo dać i omotać pajęczyną zjawisk
Powiem Ci „baj”. Jak Syty do Cyrka w „Ekstradycji”

Za mało masz. Za mało

Ragana

Ragana
Marcin Olszewski

Półmrok, świece wokół. Muzyka przodków
Leżę. Czekam na twoją wiedzę. Co odczytasz
Oliwa na rękach twych, oliwa na moim ciele
Piszesz i czytasz, od głowy do stóp mapę ciała

Co widzisz? Zmęczenie. Spokój. Ciepło i blask
Skóry, po której ręce w blasku ognia świec, piszą
Delikatnie, powoli, to, co chcą odczytać. Z wnętrza

Kark, ramiona, plecy, pośladki, nogi. Poddają się
W śnie na jawie, w lustrze ciał. Gdzie już nie ręce
Lecz całe twoje ciało ociera się o mnie. Raz za razem
Ogień ciał, twoje westchnienia, podróż po mapie ciała

Odkrywasz kolejne punkty, pokrywasz je oliwą
Jej blask na ciele, w ogniu świec, wzdychasz mocniej
Siłą przewracasz mnie na plecy. W lustrze życia
Wijesz się po mnie niczym wąż. Czuję każdą część

Twojego ciała w jedności z moim ciałem. Blisko
I jeszcze bliżej. Jeszcze szybciej i jeszcze mocnej
Ujeżdżasz mnie mówiąc niezrozumiałe zaklęcia
Dotykasz wszędzie. Dlaczego przyszedłem, co widzisz?

Spełnienie. Magia poznanego ciała. Nie ma. Odleciałem
Odkryłaś co chciałaś, poddałaś swoim próbom
Leżę bezwolnie na skórach. Tulisz się powoli
Poznałaś mnie lepiej niż ktokolwiek. Poznałaś tajemnice

Gra

Gra
Marcin Olszewski

Centrum Warszawy, światła naszego wielkiego miasta
Neony, szklane tafle budynków. Sen życia na jawie
Przyzwyczajenie od urodzenia. Praca, rozrywka
Poszukiwanie wrażeń i szczęścia na sali marzeń

Rozsiadam się wygodnie w fotelu. Piwo, odpalony
Papieros i chęć wzbogacenia. Wokół znajomi taksiarze
Właściciele kantorów, ludzie szukający szczęścia
Wielki ekran, małe przy stolikach. Odczytywanie

„Linia”! „Bingo”! Wygrywam!

Każdy dzień z nadzieją na lepiej i więcej. Każdy inny
Kiedy roztropnie wstać i zachować posiadaną kwotę
Lub wierzyć w swoją gwiazdę. I grać „na całego”
Cienka linia pomiędzy radością a smutkiem. Co zyskasz?

Co stracisz? Uważaj

Można wygrać. Przegrać więcej niż przy zielonym stoliku
Nigdy za wszystko. Ważne kiedy wstać, powiedzieć „dość”
Pierwsza wygrana nie czyni domina. Nie „teraz i już zawsze”
Szybka kasa, pytanie co z nią zrobisz? Złapiesz, przepuścisz

Przez ręce jak wodę?

Żetony wzbijają się do góry. Z radości, z wściekłości

Opadają na stolik. Upadasz i podnosisz się

Jak w życiu

Czas uczucia

Czas uczucia
Marcin Olszewski

Dzwonisz. Miły głos na „ty”. Pierwsze łowienie
„Wszystko co chcesz”. „Oczywiście”. „Do uzgodnienia”
Nie masz „uczucia”? Nie ma popytu bez podaży
Nikt nie obiecuje Ci spełnienia marzeń

To Twoje wyobrażenia. Czy się spełnią?

Za kasę możesz mieć „miłość”. Wybór opcji. Twój wybór
Standard, premium, pakiety. Możesz mieć więcej
„miłości”. To więcej, otwiera oczy wyobraźni i portfel
Częściej i częściej. Słodkie słowa. Płacisz. Potrzebujesz

Jesteś złowiony. Teraz czas dojenia

Lśniące ciało, półmrok, świece, muzyka, lustra. Opakowanie
Ma być fun, jest fun. Bajka. Jesteś królem. Jest usługa
Przyjemność. Ciepło. Dotyk. Tego potrzebowałeś
Zostałeś obsłużony. To dostałeś. Możesz więcej

Możemy być kim chcesz i kiedy chcesz. Chcesz tego
Wszystko jest kwestią zakresu i ceny. Nie patrz
Na cenę. Patrz na nią, na nie i co się wydarzy
Jesteś królem, bo tak Ci się wydaje. Przez chwilę

Czas uczucia?

Twój czas się właśnie skończył

Bez limitu

Bez limitu
Marcin Olszewski

Kawałek plastiku w portfelu. Otwarta przestrzeń
Realizacji potrzeb, spełnienia marzeń. Popłynięcia
Bank otwarty na oczekiwania. Wysoki limit. Bierz
Ile chcesz. W późniejszym czasie oddasz. Na pewno?

Biorę co mam swojego. Świat należy do mnie
Przekraczam granicę. Biorę już nie swoje. Banku
W drodze możliwości, limitu. Jadę dalej po bandzie
Czy oddam? Nie myślę o tym. Bawię się dalej

Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana

Jakoś to będzie

Po dłuższym czasie zabawa trwa nadal. Nie spłacam
Gońcie mnie. Nie odpowiadam na wezwania spłaty
Blokada. Zawiadomienie do organów ścigania
Ze świadka w pięć minut zostaję podejrzanym

Odciski palców. Młody wiek. Młody grzech

Sąd. Sprawa karna. W korytarzu „pod ścianą”
Porozumiałem się z bankiem. „Prosimy o spłatę”
Na sali bank potwierdził, iż się porozumieliśmy
Z uwagi na młody wiek i niekaralność. 2 lata

Próby.

Po życiu z kartą. Sąd stwierdził winę banku

Kto daje szerokie możliwości

Niech wie, że będą tacy. Co skorzystają

Z życiowej jazdy. Bez limitu

Nie jesteś

Nie jesteś
Marcin Olszewski

Różowy świat. Zgrabne, opalone ciała
Blask oliwki w słońcu, błysk w oku przy VHS
Bikini, apartamenty, aksamitne głosy, kadry
Jeszcze pokazujące niewiele. Zaraz się zacznie

Piękne kobiety, umięśnieni mężczyźni. Relacje
Pokazujące coraz więcej, w toni falujących ciał
Coraz dynamiczniejszych oddechów, oddanie
Zawsze z uśmiechem, przymkniętymi oczami

Rozchylone usta. Pozy dla niej. Dla niego
Jest dobrze. W odgłosach. Efektach. Kadrze
Lubią to. Widać że są zadowoleni. Ale akcja
Jak między kobietą a mężczyzną. W fabule

Bez fabuły. Liczy się akcja, reakcja, efekt
W ładnym kolorowym pudełku. Dlaczego
Nie jesteś jak one? Zawsze piękne, opalone
Uśmiechnięte. Oddające się bez reszty

Dlaczego nie chcesz byśmy robili co oni?
Być posłuszną, na każde moje skinienie
Nie wydajesz odgłosów jak one na ekranie
Dlaczego nie chcesz być przedmiotem?

Do realizacji zaspokojenia emocji z VHS
Przecież pokazują to co możemy robić
I to jest piękne. Różowy świat marzeń
Koniec filmu, kaseta wychodzi z odtwarzacza

Zwykły dzień. Złudzenia pozostały w głowie
Nie jesteś piękna. Opalona. Zgrabna
24/7 na moje skinienie do oddania się wszędzie
Nie jesteś przedmiotem. Lalką. Jesteś kobietą

Tak miało być. Gra. Reklamacje do pudełka VHS

Do życia. Gdzie nie jest tak jak w filmie

Perspektywa

Perspektywa
Marcin Olszewski

Piękno, młodość. Perspektywa szybkiej kasy
Ciałem. Procent od stawki. Pierwszy raz. Poszło
Kolejne raz. Nic wspólnego z uczuciem. Przyjemnie?
Po kilkudziesięciu razach w ciągu dnia, tylko mrok

Zmęczenie. Instalacja siada pod czaszką. Alkohol
Sam przebieg usługi i zachowania ludzi. Jak nie masz
kobiety, przyjdziesz. Ciało towarem. Raz za razem
Jak w kołowrocie. Bez uśmiechu. Nienawiść do nich

Do samej siebie. Bo tak było łatwiej. Przynajmniej
na początku. Bycie usługą. Przez telefon wszystko
By przyszedł, zapłacił. Potem niech spada na drzewo
Wpływ kasy. Tak będzie zawsze. Złudne marzenie.

Przerywane blaskiem stroboskopów, shotami. Radością
Po której zostają łzy. Przekleństwa. Niespłacone długi
Za mało wpływów. Uroda już nie ta. Nie ma wiecznie
Na topie. Jak w lokalu. Wchodzisz, jesteś, wypadasz

Tysiące sms-em. Każdy już jest przyjacielem. Byle
Poratował przed pętlą egzystencji, zaciskająca się
Na szyi. Czynsz, chwilówki. Spłaty swoim ciałem
Tęsknota za matką, tęsknota za dzieckiem. Wybór

Nie zawsze prosty. Nie zawsze łatwy

Sprawy po śmierci – zapis snu 6 – (z 23 zbioru poezji “Sen2”, 2025 r.)

Sprawy po śmierci – zapis snu 6 – (z 23 zbioru poezji “Sen2”, 2025 r.)
Marcin Olszewski

Idziemy za wami, załatwiacie sprawy po śmierci
Zmarłego. Urzędy, instytucje, domy, Rodzina
Mam robić zdjęcia wszystkiego. „Tylko by były ładne”
Jak życzyłby by sobie zmarły

Bliska mi osoba. Znajome osoby za którymi idę
Jest smutek. Także z powodu przypomnienia
Obecnego bólu. W obecnym śnie
Wszystko spokojnie. Wszystko dostojnie

Wszystko dokładnie

Jak zawsze chciał w życiu

Bliski nam. Zmarły

Protekcja/Egzystencja w USA – zapis snu 5 – (z 23 zbioru poezji “Sen2”, 2025 r.)

Protekcja/Egzystencja w USA – zapis snu 5 – (z 23 zbioru poezji “Sen2”, 2025 r.)
Marcin Olszewski

Spotkanie. Kolega z roku, z dawnych czasów studenckich.
Moja znajoma prosi go o zatrudnienie kogoś znajomego
w znanej firmie fast food. Kolega uśmiecha się
„Jak się postara – to zapłacimy”. Dziwna składnia

Dziwna rozmowa

Na spotkanie przychodzi nasz wspólny kolega
Ze stowarzyszenia. Rozmowa o Stanach Zjednoczonych
Kolega mówi „w USA to nie jest takie życie jak mówią ci w tv”
Rzeczywistość rzekomo inna. Po co jednak to wszystko?

Po co w tym uczestniczę?

Egzamin – zapis snu 4 – (z 23 zbioru poezji “Sen2”, 2025 r.)

Egzamin – zapis snu 4 – (z 23 zbioru poezji “Sen2”, 2025 r.)
Marcin Olszewski

Mam mieć jakiś egzamin. Nie zdążyłem na czas
Idę. Korytarze. Nowoczesne wykończenie
Kręta długa droga. Widzę stolik. Siedzi profesor
Młody. Nie zadaje pytań. Czemu i z czego zdaję

Jak już ukończyłem kolejne studia?

Nic nie umiem. Nie wiem o co chodzi. Profesor
„Ludzie z Zamościa wyjeżdżają, za chlebem”
W pewnym momencie już milczy
Jak gdyby koniec. Nie wiem czy zdałem

Idę dalej. Chcę wyjść. Nie znam drogi

Poranek – zapis snu 3 – (z 23 zbioru poezji “Sen2”, 2025 r.).

Poranek – zapis snu 3 – (z 23 zbioru poezji “Sen2”, 2025 r.).
Marcin Olszewski

Poranek. Budzę się. Nie znam mieszkania
W którym krząta się moja mama. Mama?
Kolejka do łazienki. To ile nas tu mieszka?
Gosia? Halinka? Inne osoby. Mieszkamy razem?

Nie mogę się umyć. Tak dużo osób

Szukam w szafkach szklanki na zrobienie herbaty
Też nie ma. Jestem co raz bardziej zły. Mama pyta
Czy pojadę z Gosią i Halinką razem do pracy
Skoro razem pracujemy? Coraz większe zaskoczenie

Nie mogąc się umyć, zrobić herbaty. Obraziłem się

Na wszystko. Na wszystkich

„Pojadę sam, mamo”

Spotkanie z Putinem – zapis snu 1 – (z 23 zbioru poezji autorskiej “Sen2”, 2025 r.)

Spotkanie z Putinem – zapis snu 1 – (z 23 zbioru poezji autorskiej “Sen2”, 2025 r.)
Marcin Olszewski

Siedzę z Putinem przy małym zielonym stole
Putin pyta “Dlaczego jesteś, kim teraz jesteś?”
Ja go pytam Putina „Ale o co chodzi?”
Wstałem. Nachylam się do niego, skracam dystans.

Putin. “Dlaczego jesteś administratorem tu gdzie jesteś?”
Putin pił ciemne piwo z kufla i uśmiechał się
Czas moich decyzji o zmianie pracy na jawie
Dlaczego jednak rozmawiam o tym z Putinem?

Śniadanko

Śniadanko
Marcin Olszewski

Jeszcze masz zamknięte oczka. Głowa, ciało w Krainie snów
Gdy w kuchni krzątam się, by sprawić Ci poranną niespodziankę
Taca ze smakołykami miękko ląduje na brzegu łóżka. Herbatka?
Czy kawusia? Wszystko gotowe. Czekam na Twoje przebudzenie

Spokój oddechu. Czekam. Zapachy przekraczają granicę Twego noska
Wonie opanowują Krainę Twoich Snów, by rzec „zobacz, niespodzianka!”
Powoli otwierasz oczki. Nowy dzień. Czerwień bukietu kwiatów
Na białej kołdrze. Śniadanko, które zrobiłem chcąc dać Ci przyjemność

Patrzę jak jesz, zadowolona. Twój uśmiech moją nagrodą. Uwielbiam
Karmimy się. Smak jedzenia, tak, ale większa rzecz, iż możemy zjeść
Jeść razem. Popatrzeć na siebie. Pomilczeć w uśmiechu. W pocałunkach
W łyku herbatki, kawusi. We wszystkim tym co możemy sobie dać

Na śniadanko

Odległość

Odległość
Marcin Olszewski

Choćby życie miałoby być snem, zmęczeniem
Minionego dnia pracy. A każda przesłana Ci
Wiadomość, z półprzymkniętych powiek
Ważne, by było Ci z tym dobrze

Niech to będzie tylko zdjęcie kwiatów
Taniec w ruchomej przestrzeni gif
Kolacja na zdjęciu, którą jemy, w wyobraźni
Nieważne. Ważny jest Twój uśmiech

Padamy po pracy ze zmęczenia na twarz
W swoich łóżkach, zmywając szarość
Dnia, kolorem radości wspólnego kontaktu
Kwiaty, taniec, kolacja na odległość

Nie ma odległości. Jest radość którą można rozpalić
Bo życie mamy tylko jedno. Chwila snu na jawie
Odskoczni od wszystkiego. By dać coś miłego

Sprawiając Ci przyjemność

Sen

Sen
Marcin Olszewski

Komnata. Obok doradcy. XVII wiek. Czego sprawa
dotyczy? „Panie, królowa Julia, księżna Użhorodu
używa także tytułów polskich”. Julia … tak, ukochana
Moja królowa. Nie zastanawiam się nad scenariuszem

Zdarzeń. Dlaczego?

Bo Julia wreszcie śni mi się po raz pierwszy

Spełnione marzenie. Wielka radość w sercu

„Panowie, Jeżeli Julia, królowa, księżna Użhorodu
używa także tytułów polskich, to niech się nimi
Posługuje. Bo bardzo, ale to bardzo szanuję ją

I kocham”

Ulica Warszawy. XVII wiek. Spotykam Julię
Moją królową. Cieszymy się ze spotkania. Opowiadam
Zdarzenie z komnaty. Potwierdzam „Julio, możesz
używać wszystkich tytułów których chcesz. Kocham Cię

Noc. Zamek. Biorę na ręce Julię, moją ukochana królową
Ze wszystkimi tytułami świata. Zanoszę do sypialni
Pod baldachim. Delikatnie układam ją w łóżku. Tulę
Całuję. Zapewniam bezpieczeństwo i spokojny sen

Dla mojej ukochanej ze snu. Królowej ze snu marzeń i jawy

Julii

Na dobre i na złe

Na dobre i na złe
Marcin Olszewski

Gdy Tobie jest źle. Jestem. Ze słowem
Ciepłem. Wsparciem. Obrazami, muzyką
Wszystkim tym co może zatrzymać Cię
Na drodze smutku. By przejść na drogę nadziei

Nie jesteś sama

Gdy jestem chory. Jesteś obok. Opiekujesz się mną
Tulisz, dajesz leki. Całujesz. Podajesz len i pierożki
Z wiśniami, których smak pokazuje Twoje serce
W kuchni. W życiu. Tak jak podchodzisz do uczucia

Nie jestem sam

Bez względu na sytuację, odległość. Słońce. Niepogodę
Jesteśmy razem. Pamiętamy o sobie. W czas dobry
W czas zły. Wspieramy siebie nawzajem. Wielki dar
Lubię się o Cię troszczyć. Dziękuję Ci za troskę

Nie jesteśmy sami