Archiwum kategorii: Janusz Strugała

Sonet chodzieski

Sonet chodzieski
Janusz Strugała

To miasto jakby zagubione w zieleni
gdzie słońce zasypia wśród jezior fal
wracać tu cudownie, wyjeżdżać żal
tu przyroda każdego odmieni

Rynek pulsuje wspomnień burzami
nabiera kształtów kościelna wieża
widokiem sięga daleko, aż na obrzeża
jest wspólnym rytmem między nami

Smak bliskości w oczach młodzieży
sens istnienia kroplami szczęścia
na skrzydłach ptaków spadają w Chodzieży

Dzieci się uczą tej gry od poczęcia
w promieniach słońca, gdy wokół śnieży
to miasto żyje w ciszy magicznego zaklęcia

Limeryk chodzieski

Limeryk chodzieski
Janusz Strugała

Nad chodzieskim jeziorem się biedzi
przyjechał by nałowić śledzi
lubi te ryby
cebulka i grzyby
nie złowił i żona w domu zgredzi

Samotność

Samotność
Janusz Strugała

zegar tyka ciszą
napięte żagle milczenia
echa rozmów bez adresata
słowa kluczem
do nieistniejących wrót

film dawno się skończył
życia kino puste
jak pióro bez atramentu
dom bez okien
rozmawiam z echem myśli
czas się zatrzymał
jutro też będzie puste
po horyzont tęsknoty

jeszcze bezsenna noc
potem samotna wyspa
bezludna i zimna
serce też milczy
gdzie jesteś?

Została ta cisza

Została ta cisza
Janusz Strugała

Nie wchodzę na most
tam po drugiej stronie
nie ma nikogo…
Moje dni jak zegarek
bez wskazówek
jak studnia bez dna
Samotność tyka ciszą
bieży drogą bez śladów
Nie ma już tych kartek
z kalendarza życia
wokół pustynia bez ptaków
Walizka zamknięta
dużo w niej wspomnień
została ta cisza bez imienia

Mróz rzeźbi ciche przystanie

Mróz rzeźbi ciche przystanie
Janusz Strugała

Białym oddechem srebrzy się zima
szeptem wiatru unosi śnieżynki
Na szybach lodowe kwiaty
wspomnienia zimowych snów

świat był zmęczony i niespokojny
czekał na białe pierze aniołów
Gałęzie bez liści wyrokiem natury
czekają na światłość wiosny

Wszedł nowy rok bramą poezji
białą kołdrą wyścielił pola
Nie zobaczysz tam teraz wędrowca
słucha w domu zimowej symfonii

Mróz rzeźbi ciche przystanie
dłonie szukają ciepłych dłoni
Krótkie dni długie noce
wróć, gdzie cię szukać słońce

Zimne echo

Zimne echo
Janusz Strugała
Puste ramiona, milczenie oczu
bezdomne myśli zwalniają oddech
zostały wspomnienia i tępy ból
na niebie ślady pragnienia

Pęka serce głodem samotności
w głowie gaśnie ogień miłości
tęsknoty cienie zasłaniają nadzieję
za horyzontem wołanie ciszy

Zimne echo tykającego zegara
głodem uczuć dzień zamyka
w ślepej ulicy giną marzenia
znów noc bezsenna, ciszą bezsenna
Struny gitary pulsują pod palcami
w nich giną słowa, milczy pamięć
Noc będzie pauzą, milczącą pustką
ciężarem martwym, bezludną wyspą

Ta miłość była ogniem, który nie parzył
odeszłaś nagle miałaś tyle odwagi
Otworzyłaś rany, goją się wiatrem
tyle obiecałaś, malowałaś dotykiem

Ta miłość była azylem choć krótkim i kruchym
wiarą w wspólne jutro, mostem do światła

Czas zatrzymał się w ciszy

Jesteś jak niewysłany list
w kopercie ciągle niedosyt
Słyszysz moje milczące wołanie
pieści każdy twój sen

Czas zatrzymał się w ciszy
mamy serca otwarte
Wyznajemy sobie miłość
spojrzeniami rąk przytulaniem

W krajobrazach myśli i uczuć
malujemy uniesień kolorami
Na płótnie dni świtami marzeń
zamykamy dary losu nam darowane

W rytmie namiętności
oddechów uniesień dotykaniem
Toniemy w czułości zdarzeń
są przeznaczenia kompasem

Budujemy dom nad rzeki brzegiem
kamienie losu łączą tę miłość
Melodią radości zaklinamy niebo
echa pocałunków płyną za horyzont

Smakuję twą bliskość
rytmami gorących pragnień
Kroplami szczęścia zroszeni
zamykamy dni emocjami nocy

Śnij ze mną, śnij kochanie
wybudzimy się w blaskach rozkoszy

Ogrody cichych marzeń

Ogrody cichych marzeń
Janusz Strugała

cienie radości unoszą się do nieba
słychać nuty tęsknoty i nadziei
dźwięki pragnień zapachy emocji
wracają w kroplach światła życia

już wkrótce skrzydła reniferów
oddechy świętej nocy
uwolnią łzy szczęścia
w ogrody cichych marzeń

niebo białym puchem jak płaszczem
doda magii i świetlistej baśni
która spłynie na zieloną choinkę
na rozpalone serca

na falach emocji popłyną marzenia
w ogrodach miłości zakwitną szeptem

czas i przemijanie to oddech Boga
bądźmy razem aż świt nastanie
ciepłe spojrzenia i nasze dłonie
za oknem pierwsza gwiazda płonie

na falach emocji popłyną marzenia
w ogrodach miłości zakwitną spełnienia

Dla niej

Dla niej
Janusz Strugała

Zostawiłeś strzępy słów
słyszę je w dzień i w nocy
są jak klejnoty
porozrzucane po zaułkach wspomnień
Tak dużo niedomkniętych kwiatów
i gorzkiej tęsknoty
są jak kamieniste ścieżki
jak zagubiony motyl
Wyjechałeś tak nagle
powoli cichną rozpaczy szlochy
niezmąconą ciszą
mój dom drwi i dygocze
Znów na próbę wystawiłeś serce
w kajdany spięte
karmi się czułym na twój powrót czekaniem
Wróć do mnie proszę
wróć do mnie pożądania rzeką
posiwiałych dni tumany w oczy wieją i pieką
Spłuczemy z siebie żale i dramaty rozstania
w twoich ramionach zemdlona doczekam rana
W pióropuszach myśli daremnych i wyciszeniem duszy
czekam na ciebie tułacza, bunt me serce kruszy
Odrętwiałe powieki, skulone, słabe i zmartwione
zaklinają ciszę, zamykają dni nadzieją wypalone

Mamo

Mamo
Janusz Strugała

kołaczą się myśli
kłębią obrazy
w nich Ty Mamo…
dzieciństwo opieka i starania
otwarte serce dla wnuków
gdzie jesteś…
nic nie jest wieczne
ale jesteś w mojej pamięci
i będziesz dopóty
ostatni skurcz serca
nie zatrzyma nie zamknie
księgi mego życia

Karta zapisana

Karta zapisana
Janusz Strugała

Wypełnia się kielich przemijania
myśli się tłoczą jak modlitwa
o prawdę pisaną oddechem
gdzie po co kim jesteśmy
dni spadły jak żółte liście z drzew
czas pulsuje na granicy wieczności
zasłania się płaszczem zapomnienia
znikają ślady na kosmicznym piasku
serce zacznie bić ciszą
z popiołu powstałeś
karta zapisana
koperta istnienia będzie zamknięta

Jesień

Jesień
Janusz Strugała

bursztynowe liście
jak pożar w koronach drzew
motyle odleciały
już nie powrócą
ziemia pachnie deszczem
jesień jak skrzypaczka
gra wiatrem przemijania
ptaki też odleciały
zniknęły w mgle horyzontów
za chwilę świat utonie w bieli
malarko
zamień tęczowe farby na szare
ziemia będzie usypiać
wzbijemy się w niebo
pod wiosny skrzydłami

Żadna gwiazda nie zgaśnie

Żadna gwiazda nie zgaśnie
Janusz Strugała

Dzwon życia rozbrzmiewa tylko raz
jak rzeka, która nigdy nie wraca do źródła
ocean wspomnień powraca
gdy dni matowieją
płynąłem po rzece przemijania
moje nuty zgasną w ciszy
będą niedokończonym obrazem
niewidzialna ręka maluje rytmy dnia
niechby każdy kamień był wspomnieniem
nieczułym na nurty czasu
zniknę gdzieś w ciszy kosmosu
żadna gwiazda nie zgaśnie
zgasnę ja

Niech zdarzy się cud

Niech zdarzy się cud
Janusz Strugała

to będzie krok w nieznane
Bóg powoli gasi twoje światło
miałeś codzienność
zawiniętą w klejnoty
miłość żony miłość dzieci
echa wspomnień wciąż grają
wzdychasz głęboko
oczy zamknięte
jesteśmy z tobą
twe myśli mgłą spowite
bliscy dotykają twą rękę
ogień wieczności
dławi serce
los rozdał karty
w ogrodzie pamięci
będziesz miał drzwi
do naszych dusz

Dziękuję przyjaciele

Dziękuję przyjaciele
Janusz Strugała

nasze wiersze mostem
dłonie płyną z nadzieją
kartka odsłania przyszłość
rozpacz została na dnie oceanu
na pustyni duszy nie ma popiołów
nowy dzień to biała kartka
cisza krzyczy to nie ogród milczenia
pisz poeto wzdychaj pamięcią
przeto nie ma nieba bez gwiazd
w ogrodzie wzruszeń posiej iskrami
w dolinie marzeń zabłyśnie tęcza
dziękuję przyjaciele
jesteście ze mną
tego wiersza nie schowam do szuflady
będzie latarnią na brzegu samotności

Zostanę w ciszy

Zostanę w ciszy
Janusz Strugała

życie jak zegar bez wskazówek
godziny odlatują jak ptaki
czas lustrem gdzie twarze obce
za mgłą przemijania wiatr pamięci
uczucia błagają księżyc
ślą strumienie szeptów
sny zostały za drzwiami
słychać echa oddechów
miłość szyje rozdarte niebo
tyle wierszy niespełnionych
milczące metafory
zostanę w ciszy
choć boję się samotności lęków

Mrok samotności

Mrok samotności
Janusz Strugała

szukam cię w ogrodach
gdzie cisza zakwita
spoglądaj w niebo
zobaczysz mnie
na skrzydłach tęsknoty
każdy świt rozdziera
mrok samotności
niebo bez gwiazd
bo nie ma ciebie
z marzeń zostały cienie
rzeka pragnień usycha
zostały echa wspomnień
ślę im deszcz ukłonów
może zegar uczuć znów ruszy
zniknęły żagle naszych pocałunków
wiatr rozwiał słowa
wsłucham się w szept gwiazd
których nie ma…

Mało jednego życia

Mało jednego życia
Janusz Strugała

To nie pomaga mi
tysiące długich dróg
Odważyłem się i poznaje je
ta odwaga to boski dar

Wasze słowa pomagają mi
to dla ducha mego opoka
czułem to wczoraj
to samo czuję dziś

Modlitwy babci i mamy
wskazówki dziadka jak żyć
to też nie pomaga mi
nie zajmuje myśli mych

Światło powoli przygasa
wokół przyjaciele są
na chwilę chwile rozjaśnią
pokazują drogę mi

Natura wdzięcznie się troszczy
ptaki, chmury, zachody słońc
W głowie szumi muzyka
też wdzięczny jestem jej

Mało jednego życia
serce zatrzyma się
Czy dusza jest wieczna
chciałbym wierzyć jej

To nie ten dzień

To nie ten dzień
Janusz Strugała

To nie ten dzień
smutki nie skradną mi oddechu
najgorszy ból nie pokona mnie
nie poddam się, o nie

To nie ten dzień
nie ważne co stanie się
zostanę tu, tu cisza gra
z gitarą mą

Tylko nie dziś
gdzieś z daleka światło lśni
giną cienie i zmory
to będzie spokojna noc

To jest ten świt
budzę się zmęczony
ale nie tracę już nic
mój świat nie jest skończony

Ostatnie wątki

Ostatnie wątki
Janusz Strugała

w zaułkach czasu ślady zdarzeń
spójne z uśpioną słów treścią
wersy jak klejnoty w darze
testamentem się pieczętują
dni jak zgliszcza
uczuć magmą wysłane
zaduch nieskończoności
rani upływem czasu
młodnik snów niematerialnych
kwitnie wieńcami zbawienia
zbiera wahania i zagubienia
kreują się ostatnie wątki
otępieniem myśli szkicowane
gdzieś zapisanym przeznaczeniem