Powiedz

Powiedz
Gabriela Przybyszewska

Powiedz czy jestem dla ciebie
promykiem nadziei
na ostatnie zakręty życia
wnosząc młodzieńcze uniesienia
który czas i pamięć zaciera
No powiedz że w końcu
czy jestem pierwszym promieniem słońca, co pieści i rozpala
na nowo twoje ciało
No powiedz wreszcie
czy jestem ostatnim kwiatem
którego będziesz miłował
i powiesz jesteś kobietą
na którą przez całe życie czekałeś

Bo to lato

Bo to lato
Bronisława Góralczyk

Wody toń.
Żagla biel.
Kwiatów woń.
Ptaków trel.
Słońca żar.
Drzewa cień.
Dzieci gwar
w jasny dzień…

Bo to lato!

Gliwice 23.06.2008 r.

Jerzy Stuhr i Feliks Szajnert – ku pamięci

Jerzy Stuhr i Feliks Szajnert- ku pamięci
Maciej Jackiewicz

Umarł Mistrz niech żyje Mistrz, tak wypada
parafrazą pisać na pożegnanie
czy to łzy czy tylko deszcz dzisiaj pada
piszę dziś przepraszam, że na kolanie

Gdy odchodzi aktor, wiesz co się stanie
zobaczysz: aktor całkiem nie umiera
pamiętasz kwestie ze sceny i zdanie
świat znów się odmienił i umilkł teraz

Żegnam Was Artyści dzisiaj w strofie Spensera

Błądzi moja dusza

Błądzi moja dusza
Bronisława Góralczyk

w ciemnościach błądzi moja dusza
i wpada w toń bezdenną
nad nią i pod nią tylko głusza
z udręką i gehenną

czy nad zbolałą biedną duszą
zlitują się anioły
czy diabły w pogoń za nią ruszą
i porwą w piekła doły?

porwać chcą duszę lucyfery
lecz anioł nadszedł z dala…
mknie z moją duszą w niebios sfery
i skrzywdzić nie pozwala!

Gliwice 05.08.2008 r.

kwiaty przekwitną

kwiaty przekwitną
Jarosław Pasztuła

w kwiaciarni zakupiłem zwykłe kwiaty
dla kobiety życia kochanki
dla serca matki wybranki

czułem ich zapach
zmieszany z zapachem sosny
smakiem lasu

z poziomkami w ustach
rozpływa się miłość
niesamowite wrażenie

jakby pogrzebał mnie świat
by stać się lepszą duszą
mgłą tajemnicy nad górami

kwiaty najlepsze najpiękniejsze
twoje imię długie włosy zmieszane i
moje śmierdzące papierosy

w przeplatance na nadgarstku
bransoletka w stylu reggae

kwiaty w wazonie zapach w salonie
prawdą jest że kocham Cię
kwiaty przekwitną miłość rozkwitnie
w oczach z radością życia

Elegia

Elegia
Maciej Jackiewicz

“A kiedy przyjdzie także po mnie
Zegarmistrz światła purpurowy
By mi zabełtać błękit w głowie
To będę jasny i gotowy’’

Każda śmierć żywych tak boli ogromnie
twój zegarmistrz odmierzył czas nowy
co jeszcze napisać w ostatnim słowie?
jesteś sercem i duszą “jasny i gotowy”

I teraz patrząc z góry mówisz “co po mnie?’’
do każdego z nas zegarmistrz kiedyś zawita
na tym świecie czeka osamotniona płyta
każde pożegnanie żywych boli tak ogromnie

Lecz przyjdzie czas na nowe spotkanie
słowa piosenek na nowo przywołamy
i Zegarmistrza wspólnie zaśpiewamy
Samotna płyta ku pamięci pozostanie

Nadzieja

Nadzieja
Gabriela Przybyszewska

Nadzieja wszystkie barwy przybiera
nie jest matką głupców
nadzieja może skruszyć mury
i twarde serca rozmiękczyć
nadzieja jest jak wiara
trzeba ją mieć w sobie
bo kiedy wątpisz
pod szarością obleczona
niechciana w kącie siedzi
nadzieja jest jak płonąca świeca w licharzu
gdy nic jej nie przeszkadza
przy niej jaśnieje nasze oblicze
nie straszą nas cienie nieodkryte
nadzieja to dobry przyjaciel
on też nie odpuszcza
znajduje argumenty by nie opadły
ręce w zniechęceniu
nadzieja wszystkie pory roku
przywdziewa
zimą na krótki czas usypia
i kiedy przyjdzie odpowiednia pora, jesteśmy gotowi
wraca, jest z nami.

Nadzieja jest też biała
jak mgła
jak płatki śniegu
i białe łabędzie
za nami wspomnienia
już przeżyte
przed nami jakaś historia
ukryta za mgłą
może Bóg da nam bilet
do lepszego świata

Miniatury poetyckie

Autorzy: Agata Kostka, Kazia Gatys, Janusz Strugała, Ewa Maciejewska, Małgorzata Orzechowska Brol, Gabriela Przybyszewska, Grażyna Kłosek.
Piano Cezary Górski
Taniec Agata Kostka
Produkcja JTV Janusz Strugała

Sroka i kos

Sroka i kos
Bronisława Góralczyk

Siadła sroka na konar i skrzeczy…
aż się kos temu dziwi ogromnie:
– Mówże sroko, jak ludzie – do rzeczy,
i nie siadaj, ptaszysko, koło mnie…

Bo nie lubię jak ktoś się wydziera,
choć sam nie wie dlaczego i po co…
Może gardło swe ćwiczysz i zdzierasz,
jak ten słowik, co kląskał dziś nocą.

Może kłopot masz jakiś w rodzinie,
może myślisz, że nikt cię nie lubi…
Sporo czasu w strumyku upłynie,
nim się dowiem, bom już się pogubił…

Już nie pytaj mnie o nic, mój kosie –
na to rzecze mu sroka po chwili,
ty to śpiewasz cudownie, młokosie,
a ja skrzeczę – choć chciałabym kwilić…

Gliwice 29.07.2019 r.

Obojętność

Obojętność
Helena Krystyna Szymko

każdy człowiek potrzebuje miłości –
żyje po to aby być kochanym
nie odczuwać pustki obojętności
obojętność bliskich zawsze bardzo rani
każdy pragnie ciepła i zrozumienia
słów otuchy że jest im potrzebny
zwłaszcza kiedy go toczy choroba
lub z kalectwem na zawsze związany

los się obszedł z nim bardzo okrutnie
zawiódł ciało i serce zranił
kiedyś – miał swoje szczęśliwe chwile
szedł przez życie z sercem na dłoni
pełen optymizmu i wiary w miłość
wtedy czuł się jeszcze kochany

gdy zaniemogło jego chore ciało
serce przestała grzać iskra miłości
życie dla niego straciło wartość
nie chciał by pochłonęło go morze litości
Boże -Ty w swej dobroci tak wielkoduszny
przebacz tym wszystkim którzy go zawiedli
obdarz miłością tych – którzy go kochali

Z pamiętnika duszy

Z pamiętnika duszy
Maciej Jackiewicz

oparte na faktach

w przenikliwej ciszy na cmentarzu
zapalić świecę chcesz stojąc przy grobie
życie w kolejne układa mozaiki obrazy

szare wręcz czarne albo jak w witrażu
co mam dzisiaj na to odpowiedzieć tobie
nikt z nas nie jest bez grzechu i bez skazy

spośród tych którzy tutaj na razie pozostali…
i jeszcze piją łapczywie wodę z życia zdroju
kolejna rocznica urodzin nadeszła właśnie

ludzkie serce nie jest przecież ze stali
co dnia musi być gotowe jak do boju
czy ty naprawdę nie wiesz dlaczego

świeca ci gaśnie…

Pierwsza miłość [”Kukiemu”- gdziekolwiek jesteś]

Pierwsza miłość [”Kukiemu”- gdziekolwiek jesteś]
Antonina Marcinkiewicz

Pierwsza miłość
licealna
niespodziewana
zauroczyła mnie uśmiechem chłopca
z sąsiedniej klasowej ławki
studniówkę przetańczyła
wpatrzona w moje oczy
pięknie wirowała walca
ciągle zdziwiona że nam się zdarzyła
otwierała młode serca
na całusy skrywane
zbliżenia rozkochane
na niecierpliwość tęsknoty
dwa lata rozłąki
płonącymi listami usłała
ławeczka parkowa i fotele kinowe
stały się niemymi świadkami
coraz rzadszych spotkań
pomiędzy Warszawą i Poznaniem
próba czasu zawiodła
ustały romantyczne wojaże
listy wypełniły kosz na śmieci
podartymi na drobne wyznaniami
skrzydlate motyle w żołądku
długo łkały cichutko
świat oddzielił nas od siebie
szarymi smugami życia
nagle dzisiaj oglądając zdjęcia
dotknęłam myślami
słów twojej twarzy
i twojej tęsknoty sprzed 60-ciu lat
z nadzieją że może gdzieś czekasz
na mnie z jutrem
pełnym dobrego uśmiechu

Najlepsza…

Najlepsza…
Bronisława Góralczyk

Patrzyłeś na nią
jak na anioła
co spadł ci z nieba
gdyś był w potrzebie
i wtedy była wśród żywych istot
dobra, najlepsza…

Mogłeś jej mówić
co język zechciał
gdy słowa wszystkie
w potoku przekleństw
spadając na nią gorącą lawą
raniły serce…

Mogłeś ją zabić
wzrokiem tyrana
nie widząc tego
co inni wokół
gdy szła ulicą w siniakach cała
sponiewierana…

Znów patrzysz na nią
jak na anioła
gdy rak cię dręczy
zżera od środka
a ona jedna wśród istot żywych
jest znów najlepsza…

Gliwice 15.05.2019 r.

Anatomia burzy

Anatomia burzy
Bronisława Góralczyk

Słońce w chmurach zaświeci jak lampa,
promień każdy jak iskra zapłonie,
a w błękicie obłoków, w lazurze
z cicha grom się przyczai na koniec.

Nagła burza odezwie się rankiem,
nim obudzą się ludzie znad rzeki
i rozhuczy się wnet, i rozbłyśnie,
aż ze strachu się przymkną powieki.

Potem rykną nad rzeką pioruny
i raz po raz się ogień pokaże,
dziw, że wierzą naiwni grzesznicy,
że za błędy ich ludzkie Bóg karze.

Nie pomyśli ni jeden, ni drugi,
że nie Boga to prawo, czy wina;
burze były – i są, a i będą –
po nich tęcze się z nagła rozwiną…

Gliwice 17.08.2020 r.

Zasuszony kwiat

Zasuszony kwiat
Helena Krystyna Szymko

zasuszony w książce kwiat –
tęsknotą pachnący sad
gdzie teraz jest ten świat
naszej tej miłości czar
co pochłonęła nas

gdzie uczuć naszych żar
i wiśni obfity kwiat
co w serce moje wrósł
tak szybko przeminął ten czas

dawne kochanie –
pozostawiło w sercu ślad
i tylko zasuszony w książce kwiat
przypomina mi Ciebie
jest wspomnieniem –
młodzieńczych lat

To miłość

To miłość
Helena Krystyna Szymko

to miłość sprawia –
że chce nam się tańczyć śpiewać i śmiać
tak po prostu bez przyczyny
więc poprowadź mnie Miły
do magicznego ogrodu
tam – gdzie szczęście
można garściami brać
a miłość jak nektar bogów
spijać z kwiatów namiętności
jak wodę życia –
z zaczarowanego źródła
która daje siłę przetrwania
każdej miłości

Inna

Inna
Gabriela Przybyszewska

Mówili mi znajomi
koleżanki, że jestem inna
pytałam jak niby.
Jedni stwierdzili że jestem
nie z te ziemi
a inni kończyli temat
nie chcieli,
lub nie potrafili znaleźć
odpowiednich słów.
Jestem inna
bo jestem podobna do Was
do ludzi w tej grupie.
Kocham swoją inność.

Jedna myśl tylko powraca…

Jedna myśl tylko powraca…
Maciej Jackiewicz

Pamiętam tamten ciepły dzień wrześniowy
z radia ściszona grała wtedy jakaś muzyczka
spokojny głos mamy: to jest twoja siostrzyczka
zaczął się czas w moim życiu już całkiem nowy

Drobniutka byłaś niczym okruszek chleba
bo nakarmiłaś radością moje młode serce
tak duży żar miłości ukrywał się w iskierce
dla wszystkich wszak będąc darem z nieba

Największym darem jakby nie z tego świata
jako owoc miłości ten największy i najsłodszy
dziś mówisz innymi słowami często trzy po trzy
i tylko w uszach mi dzwonią słowa: lolo i mata

Kiedy po tylu latach nie byłem sam jak ten palec
słuchałem twoje pierwsze słowa a potem zdania
nasza mama przecierała tylko oczy z niewyspania
dziś zamiast tej słodyczy przełykam gorzki zakalec

Znów wznoszę wzrok wysoko i patrzę aż pod niebo
ile z tego okruszka dzisiaj dla mnie też pozostało
i czy wyjdę z labiryntu myśli jeszcze kiedyś i cało
***
naprawdę lek już nie pomoże ani dobre placebo?

W leśnym zaciszu

W leśnym zaciszu
Helena Krystyna Szymko

pieści mnie lasu dusza –
urok tajemnicy zatrzymał czas
zanurzona w letnią ciszę
w lekki powiew wiatru – idąc
zatapiam się we wspomnienia
szum drzew cichy świergot ptaków
umila po lesie błądzenie
złe wspomnienia z myśli wypiera
boskość dzikiej przyrody – nią zauroczenie
na słowa poezji przemienię

dokąd wiedziesz drogo

dokąd wiedziesz drogo
Janusz Strugała

dopina się palto żywota
sfarbowane problemami
poplamione upadkami
było daniną kosmiczną
chwilami słodownią
grą jak w narkotycznym
transie
niedosytu garncem
tułaczką między łaskami
dawno skomponowanym
wierszem
los wciąż ponagla
dusza broni się zamętem
peszy ją nieświadomość
misją pisana rola
dni strome osłupieniem
tętnią coraz szybciej
dokąd wiedziesz drogo
zatrzymaj mnie
zaśpiewam ci jeszcze