PÓŹNA JESIEŃ
Kazimierz Surzyn
Deszczowa mglista zimna
błotem nam ziemię plami
i mrozami o świcie ścina
a czasem więzi wczesnymi śniegami
Rdzą pokrywa białe róże ostatnie
i liście co jeszcze wiszą na kasztanie
smaga ciała lodowatym wiatrem
szepcząc modlitwy za zmarłych z żalem
Drzewa z których skradła poezję
napawają smutkiem i drżą z przygnębienia
wbite dumnie w szaro-biały nieboskłon
czekają aż je pokryją płatki śnieżne
Pobudza myśli zadumę i wspomnienia
maczając nuty w melancholii
stukotem kropli o szyby strudzona
pławi się w szarościach obleczona mgłami