Uniesienia (z cyklu Kanony)
Marian Jedlecki
Myślałem o rzeczach nieoczywistych
idąc razem krętą myślą
ze splecionymi w uścisku palcami
gdzie obrączki planowały zdrady
szliśmy jakby para kochanków
jednak w samotności udając wzniosłość
czarodziejskim dzieląc się owocem chuci
w tym życzliwym księżycu szalonym
co zlepił obce sobie cała smugą zalotności
potem umarliśmy w ruchu na wieczność
gdzieś daleko w słodkiej smudze uniesienia
w świetlistym bezkresie ponoć siebie odnaleźliśmy
w milczeniach mój drogi przyjacielu w milczeniach
wiec nie o mnie się lękaj ja milczę
kiedy na sobie oplatamy ramiona
umiem być sam nawet przy tobie
i ten ciemny na niebie wiatr
bo ja tu i teraz szukam tylko spokoju